niedziela, 8 listopada 2015

Skarga na pracownika biura Rzecznika Praw Obywatelskich

Rzecznik Praw Obywatelskich p. Adam Bodnar.

 Skarga.
 Szanowny Panie Rzeczniku. Po otrzymaniu pisma VII.7220.1.2014.AL i zapoznaniu się z treścią załączników a zwłaszcza z pismem VII.7220.1.2014.MW stwierdziłem, że pracownik przygotowujący Rzecznikowi to pismo nie ma pojęcia czym jest PZW i co to prawo Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb wg przepisów państwowych. Nie ma również wiedzy o źródłach prawa i o odpowiedzialności karnej wg art. 87 i 42 Konstytucji. Nie odróżnia opłaty wg art.7 ust.8 ustawy rybackiej od wyłudzania bezprawnych składek na wodach Skarbu Państwa przez okręgi PZW. Ewentualna opłata wg art.7. ustępy 2. i 2a może być pobierana tylko na jeden obwód. W moim odczuciu pracownik ten skompromitował Rzecznika i dopuścił się manipulacji prawa. Rzecznik z kolei wprowadził w błąd Prezesa UOKiK, który niepotrzebnie przeprowadzi kontrolę. Moich dawnych pism i maili Zastępca nie wziął pod uwagę. Rzecznicy od około 8 lat nie potrafili przywrócić obowiązywania przepisów państwowych na wodach Skarbu Państwa z braku znajomości przepisów lub celowego działania na rzecz PZW. Nie raczono zapoznać się nawet z treścią umów o korzystanie rybackie. Pracownik Rzecznika nie ma pojęcia, że okręgi PZW użytkują tylko obwody rybackie i tylko do rybackiego korzystania na podstawie umowy z RZGW. Okręgi mają obowiązek udostępniania obywatelom z kartą wędkarską zezwoleń tylko na poszczególne obwody za opłatą. Wzory umów na stronach RZGW. Wymuszanie członkostwa w PZW, wymaganie wnoszenia pakietu składek jest wbrew przepisom ustawy i czerpaniem nienależnych korzyści finansowych wg art. 286 § 1 k.k.  Odnoszę wrażenie, że Departament Rybołówstwa i pracownik Rzecznika konfabulują w sprawie organizowania przez PZW na wodach publicznych struktur związku, pobierania różnych składek, ustalania rodzajów wód i narzucania przepisów związku. Działalność wędkarska okręgów na wodach publicznych jest nielegalna. To przestępstwo. Przedstawiam uwagi do bezprawnych stwierdzeń w piśmie do Prezesa UOKiK. W akapicie 1 pracownik dopuścił się manipulacji art. 7 ust. 2 ustawy twierdząc, że amatorski połów ryb to rodzaj rybactwa oraz, że za karty pobiera się opłatę. Wyjaśniam. Rybactwo to działalność gospodarcza wynikająca z umowy na obwód rybacki na wodzie Skarbu Państwa polegająca na zarobkowym połowie ryb na narzędzia i urządzenia połowowe. Wędkarstwo na wodach publicznych to amatorski połów na wędkę ryb na własny użytek i wynikający z art. 34 prawa wodnego. Starostwa pobierają opłatę (10 zł.) za wydanie  karty wędkarskiej na całe życie. Pracownik Rzecznika, chyba przez przypadek, w akapicie 2 wspomniał, że uprawniony do rybactwa za wydane zezwolenie może pobierać opłatę w wysokości przez siebie ustalonej. Opłata taka nie jest składką członkowską, okręgową i innymi składkami. Informuję, że zgodnie z art. 7 ust. 2a ustawy opłata dotyczy tylko  konkretnego obwodu rybackiego. Taka opłata i tylko taka obowiązuje Polaków z kartą na wędkowanie w konkretnym obwodzie rybackim. Okręgi PZW jako przedsiębiorstwa rybackie wymuszają członkostwo związku by nie płacić podatków od działalności gospodarczej. Prawo o stowarzyszeniach zwolniła związki od płacenia podatku od składek. To przyczyna wymuszania zezwoleniem przynależności do PZW. Niższa suma składek jest zachętą do wstępowania do PZW a wysoka cena zezwoleń dla niezrzeszonych ma zmuszać ich do wstępowania do PZW. Organizowanie struktur Związku na cudzych wodach i czerpanie korzyści finansowych w postaci składek zamiast opłaty  jest przestępstwem. Pracownik Rzecznika nie zwrócił też uwagi, że PZW naruszył przepis art. 6 ust. 2 prawa o stowarzyszeniach, który postanawia, że „Nikt nie może ponosić ujemnych następstw z powodu przynależności do stowarzyszenia albo pozostawania poza nim”. Obwody rybackie będące w użytkowaniu okręgów PZW są własnością Skarbu Państwa i wszyscy obywatele mają do nich prawo (art.1 Konstytucji). Okręgi PZW zastosowały wobec obywateli dyskryminację wbrew art. 32 Konstytucji. Dodaję, że z art. 7 ust. 2 ustawy wynika jeszcze jeden przywilej – Polacy, każdy posiadacz karty, na wodach poza obwodem rybackim, może łowić ryby na wędkę za darmo tzn. bez ponoszenia jakichkolwiek opłat. Pracownik Rzecznika nie wie, że PZW jako związek sportowy może uchwalać normy i regulaminy obowiązujące tylko ich członków i na ich własnych wodach. Zgodnie z artykułami 13 i 37, najważniejszymi w przedmiotowej sprawie, prawo wodne /patrz ostatnie zdanie 3 akapitu na stronie 2/ upoważniło dyrektorów RZGW do oddania obwodu rybackiego do rybackiego korzystania. Obwody rybackie i ich granice na wodzie płynącej Skarbu Państwa wyznaczają dyrektorzy RZGW. W akapitach 1, 2, i 3 na drugiej stronie Zastępca Rzecznika przywołuje regulamin ZG PZW, uchwałę nr 220 ZG i § 46 statutu uchwalonego na zjeździe delegatów  mylnie informując, że normy te obowiązują na wodach będących w użytkowaniu PZW. Dodał też, że „prawo do wędkowania mają zarówno członkowie PZW jak i osoby niezrzeszone, posiadające kartę wędkarską, przestrzegające zasad Regulaminu posiadające zezwolenie uprawnionego do rybactwa”. Takie twierdzenie to fałsz, bzdura, wbrew Konstytucji i przepisom ustaw. Informuję, że PZW ma w użytkowaniu obwód rybacki do rybackiego korzystania i musi sprzedawać zezwolenie za opłatą. Prawo wędkowania na wodach publicznych mają wszyscy Polacy posiadający kartę wędkarską i wg przepisów państwowych. Takie prawo mają też członkowie związku sportowego PZW jako Polacy. Inne twierdzenia zakrawają na kpinę z prawa wodnego, z ustawy o rybactwie śródlądowym i wreszcie z Konstytucji. Komuna przestała istnieć w 1989 r. Nigdy PZW nie miał ustawowych upoważnień do organizowania wędkarstwa na wodach Skarbu Państw i na wodach samorządowych. PZW nie ma własnych wód do wędkowania aż dla 634 000 swych członków. Obrót roczny PZW wynosi około160 ml zł. Obywatele za wędkowanie na państwowej wodzie muszą płacić haracz wynoszący prawie 100 ml zł. Nowa Polska nie dotarła na wody publiczne. PZW jako przedsiębiorstwa rybackie niczym Sejm podzieliły wody na nizinne i górskie by zwiększyć swe zyski. Z satysfakcją  przyjąłem informację, że Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości do złożonych wyjaśnień przez Prezesa ZG PZW. Prezes mija się z prawdą. Okręgi PZW naruszają przepisy ustawy w tym art.7 ust. 2a i art.7 ust. 8,  dyskryminują niezrzeszonych i stosują dyktat na wodach Skarbu Państwa. Albo będziesz członkiem PZW i będziesz składkami płacił mniej albo, jako niezrzeszony, będziesz wynosił składkę wynoszącą przeważnie 600 zł. W pismach Rzecznika, Prezesa UOKiK, Prezesa ZG PZW i Sekretarza Stanu MRiRW używa się zamiennie określeń: opłaty lub składki, zezwolenia lub pozwolenia a amatorski połów ryb nazywa się amatorskim uprawianiem rybactwa. Widzę w tym brak znajomości przepisów. Nie ma w obwodach rybackich na wodach Skarbu Państwa czegoś takiego jak prowadzenie wędkarstwa przez PZW. Nie ma członkostwa w PZW, składek i regulaminów ZG PZW. Muszą być zezwolenia na poszczególne obwody rybackie za opłatą a ograniczenia mają wynikać z operatów. Wysokość opłaty za zezwolenie na wędkowanie w obwodzie rybackim nie powinno pozbawiać obywateli prawa do powszechnego korzystania z wód publicznych. Niektórzy uprawnieni w tym i okręgi PZW wysoką opłatą za zezwolenie pozbawili obywateli tego prawa. Okręgi PZW prześcigają się w wymyślaniu pakietu bezprawnych składek. Sekretarz Stanu MRiRW nie zna ustawy o rybactwie i aby uzasadnić bezprawne prowadzenie wędkarstwa przez PZW na wodach Skarbu Państwa zamiast opłaty w piśmie do Rzecznika użyła, wbrew art. 7 ust. 8, słowa składki. Departament Rybołówstwa MRiRW broniąc nielegalnego organizowania wędkarstwa w obwodach na wodach Skarbu Państwa poucza Rzecznika co jest priorytetem Rządu pisząc  jednocześnie bzdurę, że to „opłata o amatorskie uprawianie rybactwa. Departament działa tym na rzecz PZW. Manipuluje Rzecznikiem, ustawą rybacką,  prawem o stowarzyszeniach twierdząc, że wędkarstwo to rybactwo. Sąd wykreślił PZW ze stowarzyszeń i wpisał ich do związków sportowych. Pragnę dodać, że uczeni w rybactwie i wędkarstwie spierają się od lat czy zezwolenie ma charakter cywilnoprawny czy też jest decyzją organu. Nie napisali czy rybak jako osoba fizyczna jest czy nie jest organem? Poczuwam się też zobligowany do przedstawienia Rzecznikowi przepisów prawa wodnego i ustawy o rybactwie dotyczących wędkarstwa, rybactwa i pozycji prawnej PZW na wodach Skarbu Państwa. Wędkarstwo to połów ryb na własny użytek przy pomocy wędki lub kuszy. Obywatel z kartą może łowić za darmo poza obwodami na wodach Skarbu Państwa, na wodach samorządowych gmin, powiatów i województw. Wody płynące i wody połączone z nimi są własnością Skarbu Państwa oprócz wód płynących w rowach po gruntach prywatnych. Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe to wody publiczne. Wody prywatne to wody stojące osób fizycznych i prawnych. Wody osób prawnych to wody różnych przedsiębiorstw, stowarzyszeń, związków sportowych w tym i PZW. Posiadacze wód na gruntach prywatnych  i osoby prawne w tym i PZW ustalają własne przepisy wędkowania uwzględniające ochronę zwierząt i roślin. Sejm uregulował połów ryb na wodach publicznych „prawem wodnym” i „ustawą o rybactwie śródlądowymi”. Przepisy te dotyczą rybactwa i wędkarstwa. Prawo wodne reguluje sprawy własności wód, gruntów pokrytych wodami a także zasady gospodarowanie tymi składnikami w odniesieniu do majątku Skarbu Państwa. Prawo wodne art. 10 ust. 3 zabrania oddawania wód płynących czyli wód Skarbu Państwa do obrotu cywilnoprawnego. Nie dotyczy to rybactwa (art.37 prawa wodnego). Oznacza to, że PZW nie ma prawa na wodach publicznych organizowania wędkarstwa czyli wymagania zezwoleniem członkostwa w PZW, pobierania pakietu składek i ustalania reguł dla wędkarzy. Ustawa art. 7 ust. 2 warunkuje uprawianie amatorskiego połowu ryb na wodach publicznych od posiadania dokumentu zwanego „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa podwodnego”. W/w artykuł i ust.2a zobowiązują wędkarza do posiadania dodatkowo zezwolenia na wędkowanie w wodzie uprawnionego do rybactwa czyli w konkretnym obwodzie rybackim. Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe zabrania się oddawać do organizowania wędkarstwa. Oznacza to, że na wodach publicznych PZW czy inne organizacje nie mogą upoważniać swych członków do wędkowania na podstawie legitymacji, bo od lat - prawo wodne artykułem 34 dało tylko Polakom prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych i terytorialnych dla zaspokajania potrzeb osobistych w zakresie amatorskiego połowu ryb na zasadach określonych w odrębnych przepisach. Tymi przepisami są w/w ustawa i rozporządzenia ministra rolnictwa. Artykuł 34 daje tylko obywatelom Polski możliwość wędkowania na wodach publicznych bez pośrednictwa PZW tj. bez należenia do PZW, płacenia innych dodatkowych składek i stosowania się podczas połowu ryb w użytkowanych obwodach do RAPR uchwalonego przez ZG PZW. Konstytucja art. 42 daje nam Polakom gwarancję karania tylko za czyny zabronione ustawą. RAPR nie jest ustawą. Ale mimo to policja, straże rybackie wojewodów i społeczne straże powoływane przez rady powiatów na wnioski okręgów PZW przekraczają swoje uprawnienia i karzą Polaków za naruszanie unormowań PZW. To terror sądów i  funkcjonariuszy państwa oraz zmuszanie Polaków składkami do nielegalnego finansowania PZW. Tacy funkcjonariusze państwa to praktycznie przestępcy. Wymaganie stosowania się do RAPR jest wbrew art. 7 ust. 2a ustawy o rybactwie. Artykuł 7 ust. 2 ustawy rybackiej wyodrębnia z wód płynących Skarbu Państwa obwody rybackie. Obwód rybacki obejmuje wody jezior, zbiorników, rzek, kanałów lub cieków naturalnych w granicach linii brzegu. Obwody takie oddaje się do tylko do rybactwa. Aby wędkować w takim obwodzie rybackim należy wykupić zezwolenie na ten obwód. Opłatę ustala uprawniony do rybactwa. Opłata nie może być składką członkowską PZW. Nie zrozumiał tego Rzecznik bo nie rozróżnia wędkarstwa od rybactwa a opłaty od składki. Zezwolenia wydawane przez okręgi PZW po uiszczeniu składek i na wszystkie wody użytkowane rybacko są niezgodne z przepisami ustawy. Mimo wszystko „dziwny to kraj”, w którym jakaś organizacja czerpie korzyści z cudzego majątku. Poprzedni Rzecznicy nie raczyli poznać sytuacji prawnej PZW na wodach publicznych i nie przywrócili Polakom ich prawa do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych w zakresie wędkarstwa. Nie znaleźli czasu na propozycję spotkania. Od dawna nie mogę zrozumieć Rzecznika, który pismem VII.7220.1.2014.MW  zalicza wędkarstwo do rybactwa, przywołuje jakieś przepisy PZW i traktuje składki PZW jako opłaty obowiązujące na wodach Skarbu Państwa. Szanowny Panie Rzeczniku, aby przywrócić powszechne prawo obywateli do wód publicznych i zlikwidować dyskryminację niezrzeszonych proszę wymusić na PZW przestrzeganie prawa i prowadzenie działalności gospodarczej rybackiej wg umów zawartych z dyrektorami RZGW. Dyskryminacja niezrzeszonych na wodach Skarbu Państwa wynika z nielegalnego statutowego prowadzenia wędkarstwa a bezprawnymi zezwoleniami wymusza się: członkostwo w PZW, wnoszenie bezprawnego pakietu składek i przestrzeganie Regulaminu ZG PZW. Przestępstwo prowadzenia wędkarstwa na wodach publicznych bez ustawowego upoważnienia i osiąganie korzyści w postaci składek dyskwalifikuje związek. PZW jako byłe stowarzyszenie a obecnie jako związek sportowy powinien prowadzić wędkarstwo na swych własnych wodach lub na wodach wydzierżawionych od osób fizycznych. Ten SMS jako skargę na pracownika biura przesyłam też: Prezesowi UOKiK, p. Stanisławowi Trociukowi - Zastępcy Rzecznika, p. Agnieszce Wołyniec-Ostrowskiej w odpowiedzi na pismo /VII.7220.1.2014.AL/ i Redaktorowi Naczelnemu Wędkarskiego Świata oraz umieszczam go na http://rybanaga.blogspot.com

    Z poważaniem. Władysław Walczak – mgr adm. i były biegły sądu z wędkarstwa, kom 604 755 088.  Oferuję bezpłatną pomoc w likwidacji bezprawia na wodach publicznych. 

sobota, 7 listopada 2015

Komentarz do porady prawnej z Wędkarskiego Świata

Co pan mi może… – tytuł porady prawnej WŚ nr 11/2015 r. Komentarz. Jestem zszokowany twierdzeniami podobno prawnika, że RAPR obowiązuje na wodach użytkowanych przez okręgi a naruszanie jego przepisów to wykroczenia. Panie Andrzeju z Tarnowa proszę nie wierzyć twierdzeniom tego prawnika. Prawnik WŚ nie zrozumiał art. 34 i 13 prawa wodnego. Nie przestudiował ustawy rybackiej. Okręgi są użytkownikami rybackimi w obwodach rybackich na wodach płynących Skarbu Państwa. Obwody to wydzielona część wód płynących ograniczona linią brzegu. Wody połączone z obwodem ale poza linią brzegu nie są już obwodem czyli nie są wodami uprawnionego do rybactwa. Aby wędkować na nich nie należy posiadać zezwolenia a wędkowanie jest darmowe. Natomiast aby wędkować w danym obwodzie należy mieć zezwolenie na ten obwód. Okręgi prowadzą wg umów działalność gospodarczą rybacką w poszczególnych obwodach. Są rybakami i mogą łowić ryby na narzędzia i urządzenia połowowe-rybackie i tylko w obwodach rybackich czyli w wodzie uprawnionego do rybactwa. Sejm nie upoważnił PZW do organizowania wędkarstwa na wodach publicznych. Wody płynące i wody stojące samorządów to wody publiczne. Na wodach publicznych każdy z kartą wędkarską ma prawo do powszechnego korzystania w zakresie wędkowania wg przepisów państwowych zgodnie z art. 34 prawa wodnego. Trzeba to przeczytać i zrozumieć. Twierdzenia prawnika są też wbrew art. 87 i 42 Konstytucji. Art. 87. stanowi, że „Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe, oraz rozporządzenia. Źródłami są też akty prawa miejscowego ustanowione przez organy danego obszaru i ogłoszone. Art. 42. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary określonej w ustawie. RAPR nie jest więc Konstytucją, ustawą, umową zatwierdzoną przez Sejm ani rozporządzeniem i nie obowiązuje. RAPR nie jest ustawą. Wędkujący nawet z zezwoleniem na dany obwód i nie stosujący się do RAPR czy do innych ograniczeń nie podlegają karaniu ani mandatami ani przez sądy. Szkoda, że prawnik WŚ nie zrozumiał art. 7 ust. 2a i nie wie, że ustawa tym artykułem ograniczyła PZW w tworzeniu swoich przepisów w obwodzie. Art. 7. 2a. ustawy rybackiej pozwala uprawnionemu w tym i PZW tylko na określenie: wymiarów gospodarczych /wymiary ryb łowionych przez rybaków/, limitu połowu, czasu, miejsca i techniki połowu ryb i jeżeli wynika to z zaopiniowanego operatu rybackiego. Szkoda też, że prawnik WŚ nie przeczytał kilku umów o korzystanie rybackie bo dowiedziałby się, że umowy a także ustawy nie upoważniają okręgów do wymagania zezwoleniami członkostwa w PZW, wnoszenia pakietu składek oraz stosowania się do RAPR czy innych ograniczeń. Komuna się skończyła a wody publiczne nie należą do PZW. PZW jako związek sportowy może organizować działalność statutową wędkarską na własnych lub wydzierżawionych prywatnych wodach. Gdyby prawnik WŚ znał przepisy to wiedziałby, że zezwolenia okręgów są niezgodne z ustawą. Ustawa wymaga by zezwolenie było wydawane na poszczególne obwody i za opłatą a nie za składki. Wbrew ustawie  okręgi wydają zezwolenia na wszystkie obwody danego okręgu pod warunkiem członkostwa w PZW, wnoszenia pakietu składek i stosowania się do jakiegoś RAPR. Wymuszanie wnoszenia kilku składek to wyłudzanie korzyści finansowych. To przestępstwo i określa je art. 286 § 1 k.k. Od opłat okręgi musiałyby płacić podatki. Składki wg prawa o stowarzyszeniach zwolnione są z podatku. PZW zamiast opłat pobiera składki i działa na szkodę budżetu. Straże i policja egzekwując RAPR przekraczają swoje uprawnienia czyli są przestępcami. Gdyby prawnik WŚ znał też statut PZW to wiedziałby, że nawet wędkujący na wodach będących własnością PZW i naruszający przepis RAPR nie odpowiada za popełnienie  wykroczenia. Delikwent taki otrzymałby upomnienie lub naganę. Prawnik WŚ sam niczym Sejm wyróżnił z wód Skarbu Państwa dwa rodzaje obwodów. Czy to nie dziwne? W obwodach użytkowanych przez PZW (36%)  obywatele wg prawnika winni być dodatkowo terroryzowani jakimiś przepisami jakiegoś związku. Dziwię się też prawnikowi WŚ, że nie zauważył, że zezwolenia okręgów są sprzeczne z ustawą. Taki bubel prawny nie może być podstawą do kar z art. 27a ust. 1 pkt 2 lit. b. i nie powinien być egzekwowany. PSR i policja nie znają ustaw i rozporządzeń i są manipulowani przez PZW i prawników. Takimi poradami terroryzuje się obywateli na wodach Skarbu Państwa.  Taka interpretacja RAPR to kompromitacja dla Wędkarskiego Świata. Jest to popieranie nielegalnej wędkarskiej działalności PZW na wodach Skarbu Państwa. Ciekawe czy WŚ jest podobnego zdania? Dalsze „porady” tego prawnika będą analizowane pod względem poprawności z przepisami państwowymi. Zgadzam się z Czytelnikiem z W-wy (str. 4), że nic nie jest normalne nawet czytanie ze zrozumieniem. 

poniedziałek, 12 października 2015

Wędkarstwo

Wędkarstwo to połów ryb na własny użytek przy pomocy wędki lub kuszy. Połów ryb może odbywać się na wodach Skarbu Państwa, na wodach samorządowych gmin, powiatów, województw i na wodach prywatnych. Wody płynące i wody połączone z nimi są własnością Skarbu Państwa oprócz wód płynących w rowach ale na gruntach prywatnych. Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe to wody publiczne. Wody prywatne to wody osób fizycznych i prawnych. Wody osób prawnych to wody różnych przedsiębiorstw, stowarzyszeń, związków sportowych w tym i PZW. Posiadacze wód na gruntach prywatnych  i osoby prawne ustalają własne przepisy wędkowania uwzględniające ochronę zwierząt i roślin. Sejm uregulował połów ryb na wodach publicznych „prawem wodnym” i „ustawą o rybactwie śródlądowymi”. Przepisy te dotyczą rybactwa i wędkarstwa. Prawo wodne reguluje sprawy własności wód, gruntów pokrytych wodami a także zasady gospodarowanie tymi składnikami w odniesieniu do majątku Skarbu Państwa. Ustawa art. 7 ust. 2 warunkuje uprawianie amatorskiego połowu ryb na wodach publicznych od posiadania dokumentu zwanego „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa podwodnego”. Szkoda, że Sejm w dalszym ciągu upoważnia organizację społeczną do przeprowadzenia egzaminu ze znajomości przepisów. Każda organizacja egzaminuje ze znajomości swoich przepisów. Polscy wędkarze nie znają więc przepisów wędkowania na wodach publicznych. Na wodach będących własnością PZW nie jest wymagane posiadanie karty wędkarskiej. Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe zabrania się oddawać do organizowania wędkarstwa. Oznacza to, że na wodach publicznych PZW czy inne organizacje nie mogą upoważniać swych członków do wędkowania na podstawie legitymacji. Bo od lat - prawo wodne artykułem 34 dało tylko Polakom prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych i terytorialnych dla zaspokajania potrzeb osobistych w zakresie amatorskiego połowu ryb na zasadach określonych w odrębnych przepisach. Tymi przepisami są w/w ustawa i rozporządzenia ministra rolnictwa. Artykuł 34 daje tylko obywatelom Polski możliwość wędkowania na wodach publicznych bez pośrednictwa PZW tj. bez należenia do PZW, płacenia innych dodatkowych składek i stosowania się podczas połowu ryb w użytkowanych obwodach do RAPR uchwalonego przez ZG PZW. Konstytucja art. 42 daje nam Polakom gwarancję karania tylko za czyny zabronione ustawą. RAPR nie jest ustawą. Ale  policja, straże rybackie wojewodów i społeczne straże powoływane przez rady powiatów na wnioski okręgów PZW przekraczają swoje uprawnienia i karzą Polaków za naruszanie unormowań PZW. To terror funkcjonariuszy państwa i zmuszanie Polaków składkami do nielegalnego finansowania PZW. Tacy funkcjonariusze państwa stają się praktycznie faktycznymi przestępcami. Wymaganie stosowania się do RAPR jest wbrew art. 7 ust. 2a ustawy o rybactwie.  Artykuł 7 ust. 2 ustawy rybackiej wyodrębnia z wód płynących Skarbu Państwa obwody rybackie. Obwód rybacki obejmuje wody jezior, zbiorników, rzek, kanałów lub cieków naturalnych w granicach linii brzegu. Obwody takie oddaje się do tylko do rybactwa. Aby wędkować w takim obwodzie rybackim należy wykupić zezwolenie na ten obwód. Opłatę ustala uprawniony do rybactwa. Opłata nie może być składką członkowską PZW. Zezwolenia wydawane przez okręgi PZW po uiszczeniu składek i na wszystkie wody użytkowane rybacko są niezgodne z przepisami ustawy. Mimo wszystko „dziwny to kraj”, w którym jakaś organizacja czerpie korzyści z cudzego majątku. Mam zamiar prosić Rzecznika Praw Obywatelskich o spotkanie. Poprzedni rzecznicy nie raczyli zrozumieć sytuacji prawnej PZW na wodach publicznych i nie przywrócili Polakom ich prawa do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych w zakresie wędkarstwa. 

piątek, 4 września 2015

UWAGI do zaopiniowanych operatów rybackich.

         Na wodach publicznych wg mnie Polacy zostali pozbawieni swych praw. Wynika to z bezprawnego organizowania wędkarstwa przez PZW i z zaopiniowanych operatów rybackich.   Zaopiniowany operat rybacki jest niezbędny osobie fizycznej lub prawnej do ubiegania się, zgodnie z art.13 prawa wodnego, o otrzymanie obwodu rybackiego (woda uprawnionego do rybactwa) do użytkowania rybackiego. Będąc do 2014 r. biegłym sądu z wędkarstwa z przykrością stwierdzam, że sądy, prokuratury, jednostki opiniujące operaty, strażnicy rybaccy i prawnicy miesięczników wędkarskich nie mają pełnej wiedzy o przepisach państwowych dotyczących rybactwa, wędkarstwa i pozycji prawnej PZW po 1989 roku. Obecny związek wędkarski (PZW) jako osoba prawna może prowadzić wędkarstwo tylko na własnych wodach. Wody publiczne samorządowe i Skarbu Państwa to dla PZW wody cudze. PZW nie ma do nich żadnych praw, może co najwyżej ubiegać się, w oparciu o art. 37 prawa wodnego, o rybackie korzystanie. Okręgi PZW i inne osoby w wyniku konkursów i po zawarciu umów z RZGW otrzymały poszczególne obwody rybackie do prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej. Użytkownicy mogą w nich łowić tylko na narzędzia i urządzenia połowowe. Obwód rybacki to wody jezior, zbiorników wodnych, rzek, kanałów, lub cieków naturalnych w granicach linii brzegu. Wody płynące poza liniami brzegu nie są obwodem rybackim i można na nich wędkować posiadając kartę wędkarską czyli za darmo. Obecnie obowiązujące, zmienione w 2015 r., rozporządzenie dotyczące operatów Minister Rolnictwa opublikował w Dzienniku Ustaw z 3 lutego 2015 r. poz. 177. Operat rybacki ma określać zasady prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w konkretnym obwodzie rybackim i podlega zaopiniowaniu. Jednostkami opiniującymi wyznaczono: Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie i Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie.  Podaję, że obwody rybackie i ich granice ustanawiają rozporządzeniami dyrektorzy RZGW i muszą je ogłaszać w wojewódzkich dziennikach urzędowych by wędkarze znali ich granice. Obwody rybackie wyznacza się tylko na wodach płynących Skarbu Państwa. W Polsce „każdy” ma prawo do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb na zasadach określonych przepisami państwowymi (art. 34 prawa wodnego).  Na wędkowanie w obwodzie rybackim ustawa wymaga, oprócz karty wędkarskiej posiadania dodatkowo zezwolenia za opłatą na dany obwód. Wymaganie przez okręgi zezwoleniem członkostwa w PZW, wnoszenia składek i stosowania się do RAPR są sprzeczne z ustawą. PZW nie ma upoważnienia ustawowego do organizowania wędkarstwa na wodach publicznych z uwagi na „prawo każdego” do amatorskiego połowu ryb. Przypominam też, że ustawa o rybactwie śródlądowym art. 1 ust.1 pkt1 i art. 6 ust.1 zezwala tylko na chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę rybacką. Ani prawo wodne, ani ustawa o rybactwie nie dopuszczają tworzenia innych gospodarek rybackich. Rybactwo jest jedyną prawem usankcjonowaną działalnością gospodarczą okręgów PZW i tylko w obwodach rybackich na wodach płynących Skarbu Państwa. Chów i hodowlę ryb prowadzi się w przeznaczonych do tego obiektach wodnych a racjonalną gospodarkę rybacką w obwodach rybackich. Powyższe informacje wynikają z ustaw. Instytut Rybactwa Śródlądowego, bez upoważnienia ustawy, wyodrębnił „aż cztery główne typy gospodarek”. Ciekawe na podstawie jakich przepisów? Zastanawiałem się też dlaczego jakiś związek, bez podstawy prawnej, upoważnia swoich członków do wędkowania na cudzych wodach? Wynika to z operatów a odkrył to p. R. ze Strzelec. Taka działalność jest wg mnie nielegalna bo PZW nigdy nie miało ustawowego upoważnienia do prowadzenia wędkarstwa  na wodach publicznych a i „przyzwolenie komuny z 1950 r. do tego” skończyło się w 1989 roku. Komisje konkursowe RZGW przyznające obwody nie badały dokumentów pod względem prawnym. Operaty dotknięte są wadą prawną. W wyniku analizy umów o rybactwo, załączonych do nich zaopiniowanych operatów rybackich i informacji internetowych stwierdziłem, że jednostki opiniujące operaty określając bezprawnie rodzaje gospodarek rybackich przekraczały swoje kompetencje. Wg mnie mogło to wynikać z niezrozumienia § 5 ust.1 pkt1 rozporządzenia wymagającego określania typu prowadzonej gospodarki rybackiej. „Opiniujące Jednostki” wymyśliły, wbrew przepisom ustaw, m.in.: „normalną” czy „klasyczną” gospodarkę wędkarską, rybacko-wędkarską, wędkarsko-rybacką, towarową czy wyspecjalizowaną. Niezrozumiałe jest sformułowanie „gospodarka wędkarska” na czym ma ona polegać i jak ją pogodzić z prawem Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych. Zespoły opiniujące tworząc gospodarkę rybacko-wędkarską zalegalizowały, chyba nieświadomie, „operatem” prowadzenie również  przez okręgi PZW wędkarstwa na wodach Skarbu Państwa. Okręgi i straże rybackie nie mając pojęcia o granicach obwodów egzekwowały wędkarstwo PZW na wszystkich wodach Skarbu Państwa a nawet na wodach stojących samorządowych. W ten sposób, okręgi, straże i „operaty” pozbawiły Polaków możliwości wędkowania w oparciu o „prawo do powszechnego korzystania z wód publicznych”. Okręgi PZW upoważnione „takim operatem” do gospodarki rybacko-wędkarskiej uzależniły zezwoleniem możliwość wędkowania na wodach publicznych od członkostwa w PZW, wnoszenia innych składek i stosowania się do regulaminu uchwalonego przez ZG PZW. Straże rybackie wojewodów, nie znające granic wód uprawnionego do rybactwa, egzekwowały mandatami i poprzez sądy stosowania się do bezprawnych warunków zezwolenia. Zezwolenia, jak powszechnie wiadomo, udostępniane są, wbrew ustawie, na wszystkie użytkowane (obwody) wody danego okręgu czyli są nielegalne. Tak więc zespoły opiniujące operaty doprowadziły do bezprawia na wodach publicznych. Umożliwiły okręgom PZW pobieranie co roku nienależnych korzyści finansowych w postaci składek na szkodę obywateli na kwotę około 100 ml zł. Okręgi i ZG PZW wprowadziły też, wbrew ustawom, na wodach publicznych wody górskie, krainy lipienia, pstrąga czy łowiska specjalne by uzyskiwać dodatkowe korzyści finansowe. Bezprawne są też wymiary ochronne określone RAPR. Okręgi PZW z „przyzwyczajenia z komuny” nie stosują się do obowiązujących przepisów a minister nie ma chyba ochoty ani woli od 1989 r. do przywrócenia Polakom ich praw na wodach publicznych. Rybactwo to jedyna prawem usankcjonowana działalność gospodarcza PZW w obwodach rybackich i tylko na wodach płynących Skarbu Państwa. Poprzedni Rzecznicy, źle poinformowani o roli PZW na wodach publicznych nie podjęli działań w obronie praw obywatelskich. Ciekawe dlaczego Minister rolnictwa a zwłaszcza zastępca dyrektora Departamentu Rybołówstwa nie ma wiedzy o bezprawnym działaniu okręgów i ZG PZW na wodach publicznych. Miesięczniki wędkarskie uznają RAPR a przepisy państwowe interpretują na korzyść PZW. Pisząc powyższe mam nadzieję, że może „Ktoś” zainteresuje się problemem i przyczynami pozbawienia Polaków prawa do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb. Proszę też Osoby na kierowniczych stanowiskach o spowodowanie przestrzegania i stosowania się do przepisów państwowych na wodach publicznych. Pozwalam sobie przesłać emaile do: Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Rektorów Uniwersytetów, Dyrektora Instytutu, Nowego Rzecznika Praw Obywatelskich, Prezesa NIK, Prezesa KZGW, Redaktora Naczelnego Wędkarskiego Świata. Obywateli, „każdego” z kartą wędkarską zmuszanych od lat „zezwoleniemi” do członkostwa w PZW i pozbawionych prawa do powszechnego korzystania wędkarskiego z wód publicznych proszę o składanie skarg i protestów.

 Z poważaniem. mgr Władysław Walczak.
 Tekst umieszczono na blogu  http://rybanaga.blogspot.com .     
   

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wędkarze i miesięczniki wędkarskie

Redaktorzy Naczelni miesięczników wędkarskich.

 Szanowni Panowie z przykrością informuję, że miesięczniki podają błędne informacje o przepisach państwowych na wodach publicznych i o PZW. PZW w 1989 r. wraz ze zmianą ustroju utraciło „zawłaszczone” wody publiczne do organizowania wędkarstwa na wodach publicznych, czyli do pobierania składki członkowskiej, innych składek i ustalania przepisów dla wędkujących na wodach publicznych. Nigdy też po 45 r. przepisy państwowe nie upoważniały jakiegokolwiek stowarzyszenia do organizowania wędkarstwa na wodach samorządowych stojących i na wodach płynących Skarbu Państwa. To co organizuje PZW w zakresie wędkarstwa na wodach publicznych to pozbawienie Polaków ich prawa do powszechnego korzystania z wędkarstwa oraz osiąganie nienależnych korzyści finansowych do 100 ml. zł. rocznie w postaci składek. Pozwalam sobie przypomnieć, że ustawa - Prawo wodne art. 13 ust. 2 upoważnia dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej do oddawania tylko obwodów rybackich w użytkowanie rybackie. Polacy, obywatele, każdy, artykułem 34 prawa wodnego, otrzymali wody publiczne do amatorskiego połowu ryb wg przepisów państwowych i bez pośrednictwa jakiejkolwiek organizacji. Oznacza to, że osoby fizyczne i prawne w tym i PZW nie mają prawa na wodach publicznych  organizować swych struktur, pobierać składek czy ustanawiać jakieś regulaminy wędkowania. Prawo wodne art. 37 ust. 8 pozwala tylko różnym osobom na rybackie korzystanie. Każdy Polak natomiast w oparciu o kartę wędkarską ma prawo uprawiać amatorski połów ryb na wodach samorządowych stojących i na wodach płynących Skarbu Państwa poza obwodami rybackimi. Każdy Polak może również wędkować w obwodzie rybackim jeżeli wykupi od uprawnionego w tym i od PZW zezwolenie za opłatą na dany obwód rybacki. Wymuszanie zezwoleniem przynależności do PZW pobieranie wpisowego, składki członkowskiej i innych składek jest sprzeczne z art. 7 ust. 8 ustawy rybackiej. Pobieranie składek to działalność, wg mnie przestępcza.  Pragnę uzmysłowić wszystkim, że posiadacz zezwolenia może wędkować w obwodzie na który wykupił zezwolenie a oprócz tego w wodach samorządowych i poza obwodami rybackimi czyli w: rowach, bagnach, bajorach, zatokach bez dopływów, zalewach, rozlewiskach i we wszystkich urządzeniach wodnych o ile jest do nich dostęp z brzegu czy poprzez wodę. Urządzenia wodne to n/p: porty, ujęcia wód, przystanie, kąpieliska itp. Wynika to z art. 1 i 7.2 ustawy  o rybactwie śródlądowym. Poza tym art.7 ust.2 dzieli wody płynące Skarbu Państwa na dwa rodzaje: 1)- wody uprawnionego do rybactwa (obwody rybackie) i 2)- wody poza obwodami rybackimi. Stwierdzam, że okręgi PZW są wg przepisów państwowych i umów tylko uprawnionymi do rybactwa i mogą przy pomocy narzędzi i urządzeń połowowych-rybackich łowić ryby i inne organizmy żyjące w wodach obwodów rybackich czyli w wodach uprawnionego do rybactwa. Minister rolnictwa a zwłaszcza, wg mnie, Departament Rybołówstwa nie wymagają stosowania się do przepisów państwowych lub są zmuszani do tego przez komisję sejmową ds. wędkarskich albo poprzez układy do tolerowania PZW i ich bezprawnych działań na wodach publicznych. Nie rozróżnia się wędkarstwa od rybactwa. Myślę też, że znajomość przepisów państwowych z zakresu wędkarstwa i rybactwa jest żadna. Dotyczy to wędkarzy, Państwowej Straży Rybackiej, Społecznej Straży Rybackiej będącej w dyspozycji okręgów PZW, dyrektorów RZGW, KZGW, jednostek uprawnionych do opiniowania operatów rybackich, miesięczników wędkarskich, Rzecznika Praw Obywatelskich, policji, straży miejskich i gminnych a nawet NIK-u. Nie ma też podstawowej wiedzy „co to jest obwód rybacki, jakie są jego granice” oraz czym to skutkuje? Co gorsze PZW i wędkarze nie mają pojęcia co oznacza prawo obywatela do korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych i zgodnie z przepisami państwowymi. Przykre ale prawdziwe. Stąd bałagan i bezprawie na wodach publicznych. Błędna jest też interpretacja, że dyrektor RZGW jest uprawnionym do rybactwa wg art. 4 ust. 1 pkt 2 ustawy rybackiej. Bycie uprawnionym do rybactwa w obwodzie rybackim uwarunkowane jest ustępami 2, 3 i 4 art.13 prawa wodnego czyli opłatą, udziałem w konkursie ofert, posiadaniem pozytywnie zaopiniowanego operatu rybackiego i umowy o rybactwo na przynajmniej 10 lat. Udowodnił to NIK. Niektórzy prawnicy manipulują przepisami n/p punktem 3 § 5 nowego rozporządzenia w sprawie operatu jako możliwości odstępowania od połowów ryb na narzędzia i urządzenia połowowe. Okręgi PZW zgodnie z umowami zawartymi z dyrektorami RZGW muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką. Akcja „Stop sieciom w PZW”, choć słuszna, jest niemożliwa bo oznacza likwidację działalności gospodarczej w PZW a tym samym likwidację PZW. PZW istnieje i ma się dobrze mimo wymuszania zezwoleniami członkostwa, składek i stosowania się do RAPR. Dziwne ale „warszawka” nie pozwala by tylu „zasłużonych” działaczy poszło z kijami łowić ryby. Proponuję WŚ „Stop składkom na wodach publicznych”. Może to skutkować delegalizacją PZW. Byłoby to wreszcie zgodne z prawem i życzeniami Polaków. Stop sieciom to stop umowom RZGW o rybactwo z PZW. To pozbawienie podstawy prawnej istnienia PZW na wodach publicznych. Nie jest to na razie możliwe. Potrzeba na to lat do czasu wygaśnięcia istniejących umów o rybactwo. Delegalizacja załatwiłaby jedynie bezprawie PZW na wodach publicznych w zakresie wędkarstwa. Pragnę także zwrócić uwagę na art.1 ust.1. pkt 1 i ust. 2 oraz art. 6 ust.1. ustawy rybackiej które określają rodzaje gospodarek rybackich. Zgodnie z tymi przepisami na wodach publicznych można prowadzić chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę rybacką. W ustawach nie ma i nie było „wymyślanych” gospodarek: rybacko – wędkarskich, wędkarsko – rybackich, prawidłowej, wg Olsztyna, gospodarki wędkarskiej a wg Szczecina: gospodarki rybacko towarowej, gospodarki rybacko – wędkarskiej, gospodarki wędkarskiej i gospodarki rybackiej wyspecjalizowanej. Uniwersytety w Olsztynie i w Szczecinie oraz Instytut w Olsztynie nie zostały ustawą upoważnione do określania rodzajów gospodarek innych niż w ustawie. Rozporządzenie o operatach rybackich też nie upoważnia „uprawnionych jednostek” do wymyślania w/w typów gospodarek rybackich. Sądzę, że nie do wszystkich dotarł jeszcze 1989 r. i, że PZW nie ma upoważnienia by zezwoleniami na obwody rybackie na wodach Skarbu Państwa wymagać od Polaków: członkowstwa w PZW, wnoszenia innych składek, przestrzegania RAPR uchwalonego przez ZG PZW, pobierania innych bardzo wysokich składek n/p za trolling czy tworzenia na wodach publicznych łowisk górskich czy specjalnych. Porady prawne i treści w artykułach miesięczników wędkarskich nie są precyzyjne a często wprowadzają w błąd wędkujących. Miesięczniki, nie wiedzieć dlaczego, nie przedstawiają przepisów państwowych. Przywołują natomiast Regulamin ZG PZW lub „warunki” zezwolenia nie wiedząc chyba, że „takie zezwolenia PZW” są sprzeczne z ustawą czyli są bublem prawnym. Ustawa wymaga udostępniania zezwoleń za opłatą tylko na poszczególne obwody. Warunki zezwolenia, przypominam, muszą być zgodne z art. 7 ust. 2a ustawy rybackiej. RAPR ZG PZW nie obowiązuje na wodach publicznych bo te wody nie są własnością PZW. Niektórzy twierdzą nawet, wbrew przepisom, że uprawniony ma prawo do wyłączania z amatorskiego połowu ryb konkretnych rejonów użytkowanego akwenu.  Podaję, że uprawniony nie musi nawet informować wędkarzy o planowanych odłowach. Wędkarz ma obowiązek (art. 8 ust. 1 pkt 12 lit a ustawy) połowu ryb powyżej 50 m od ustawionych narzędzi połowowych rybackich. Parodią z Konstytucji i z art. 22 ust. 2 ustawy jest karanie przez PSR wojewodów wędkarzy za niestosowanie się do RAPR. Zastanawiam się kiedy wreszcie ludzie, wędkarze, organy władzy, administracja, uczeni czy czołowi działacze PZW będą poważnie traktowali przepisy państwowe i cudzą własność. Okręg PZW n/p Mazowiecki wpisał do zezwolenia drobne wody i jeziora poza obwodami a Straż Wojewody mandatami wymaga na niektórych z nich respektowania RAPR. To właśnie wymaga  nagłośniania. Kiedy wreszcie ludzie, wędkarze, organy władzy, administracja w tym i RZGW, upoważnieni do opiniowania operatów czy „aktyw” PZW zrozumieją co to jest prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych, z wód morza terytorialnego i wg przepisów państwowych? Mam nadzieję, że zobligują Panowie redaktorzy swych pracowników do prezentowania właściwych przepisów prawnych i traktowania PZW jako uprawnionych do rybactwa. Wracam na swój blog, http://rybanaga.blogspot.com na którym będę dalej prezentował swoje przemyślenia i właściwe przepisy państwowe. Zezwalam na przedruki, na wykorzystywanie zamieszczanych tam informacji i wiedzy. Dzięki książce „Wędkarstwo spinningowe” p. J. Kolendowicza i swej wiedzy z przepisów państwowych uprawiam spinning na wodach poza obwodami i w dodatku za darmo. Przy pomocy wędkarzy a zwłaszcza redaktorów miesięczników wędkarskich moglibyśmy zlikwidować PZW jako ostatnią ostoję komuny. Połów sieciami to działalność rybacka legalna, którą Rząd mógłby zlikwidować. Upublicznienie wymuszania przez okręgi PZW zezwoleniami członkowstwa w PZW, żądania innych składek, wymaganie stosowania się do RAPR spowoduje, mam nadzieję, delegalizację PZW jako związku sportowego lub jak chcą działacze stowarzyszenia. Moje wcześniejsze propozycje nie zostały zaakceptowane przez miesięczniki wędkarskie. Likwidacja PZW przywróci Polakom ich prawo i zostanie tym samym zlikwidowana rabunkowa gospodarka rybacka. Polecam Panom Redaktorom te uwagi i propozycje. Polecam też następne moje uwagi o przepisach i problemach dotyczących wód publicznych. Z poważaniem. Władysław Walczak

piątek, 22 maja 2015

Komentarz do komentarzy


 Moje trzy grosze w sprawie artykułu „Wędkarze wyrzuceni z jezior” zamieszczonego w WŚ 4/2015 i komentarz do komentarzy w WŚ 5/2015 Redaktora Naczelnego p. Jacka Kolendowicza i p. prof. dr hab. Arkadiusza Wołosa – kierownika Zakładu Bioekonomiki Rybactwa w Instytucie Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie. Muszę przypomnieć, że w 1989 r. zmienił się ustrój w Polsce. Zmieniono przepisy i decyzje Rządu PRL. PZW stał się stowarzyszeniem a później związkiem sportowym i stracił pozycję „nadwłaściciela” wód publicznych do organizowania na nich wędkarstwa. Obecnie Polak – każdy może wędkować korzystając z prawa Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych i bez pośrednictwa PZW. Obecne PZW zajmuje się tylko rybactwem na podstawie umów cywilnoprawnych i tylko w obwodach rybackich. Z braku znajomości i rozumienia aktualnych przepisów dyrektorzy RZGW „wyrzucili z obwodów rybackich obywateli posiadających karty wędkarskie lub karty łowiectwa podwodnego”. Naruszyli tym prawo i pozbawili obywateli prawa do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb. Kontrola gospodarki rybackiej przez NIK nie zmieniła bezprawia na wodach publicznych w wykonaniu RZGW i PZW. Po tej kontroli RZGW bezprawnie zakazały Polakom połowu ryb na wędkę w obwodach nie oddanych do rybactwa a PZW w dalszym ciągu i wbrew ustawie pobiera składki a zezwoleniem zobowiązuje posiadaczy kart do przestrzegania Regulaminu uchwalonego przez Zarząd Główny PZW. Dla ścisłości podaję, że związek sportowy PZW nie jest właścicielem wód publicznych. Okręgi PZW są tylko uprawnionymi do rybactwa i tylko w obwodach rybackich. Ustawa zobowiązuje „uprawnionych” do sprzedawania zezwoleń na amatorski połów ryb za ewentualną opłatą na poszczególne obwody. Granice obwodów w drodze rozporządzeń określili dyrektorzy RZGW. Niektóre twierdzenia w miesięcznikach i komentarzach, moim zdaniem, nie pokrywają się z przepisami państwowymi. Rybactwo to działalność gospodarcza polegająca na zarobkowym połowie ryb i organizmów wodnych na narzędzia i urządzenia połowowe i tylko w obwodach rybackich na wodach płynących Skarbu Państwa. Obwód rybacki to wydzielona powierzchnia wody płynącej w granicach linii brzegu i tylko nad gruntem Skarbu Państwa. Zgodnie z prawem wodnym i z ustawą rybacką można wyróżnić chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę rybacką jako rodzaje gospodarki rybackiej. Zasady i warunki rybackiego korzystania z obwodu rybackiego są określone w przepisach ustawy o rybactwie śródlądowym. Zasady i warunki amatorskiego połowu ryb na wodach płynących Skarbu Państwa i na wodach stojących na gruntach samorządowych określa ta sama ustawa o rybactwie. Z pewnym  zażenowaniem stwierdzam, że większość nie rozróżnia wędkarstwa od rybactwa. Wód publicznych od wód PZW. Niezrozumiałe jest też dla większości „prawo Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych”. Twierdzę też, że dyrektorzy RZGW nie uprawnionymi do rybactwa wg art. 4. ust. 1. pkt 2 ustawy rybackiej. Prawo wodne art. 13 ust. 2 upoważnia dyrektorów do oddawania obwodu rybackiego do rybackiego korzystania. Wg tego samego artykułu uprawnionym do rybactwa może być ten, kto spełnia  warunki określone w ustępach 3, 4 i 5 tj. musiałby posiadać umowę za opłatą roczną na okres co najmniej10 lat,  posiadać pozytywnie zaopiniowany operat rybacki i wygrać konkurs ofert na dany obwód. Dyrektorzy RZGW są organami administracji, zakładami budżetowymi i mają realizować zadania art. 92 prawa wodnego. Podaję też, że statuty nadane regionalnym zarządom przez Ministra Środowiska nie upoważniają dyrektorów do czasowego prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w poszczególnych obwodach nie  oddanych do rybactwa. Informuję, że sprzedawane lub dawane zezwolenia, jak robili to dyrektorzy, na wszystkie obwody nie oddane do rybactwa były sprzeczne z ustawą. Ustawa rybacka wymaga pobierania opłat za wydane zezwolenia tylko na poszczególne obwody. Ustawa o rybactwie śródlądowym nie upoważnia też dyrektorów RZGW do wyłączania obwodów z amatorskiego połowu ryb. Podaję, że nawet taki organ władzy jakim jest zarząd województwa  może w drodze uchwały wskazać miejsce i czas, w którym obowiązuje całkowity albo częściowy zakaz amatorskiego połowu ryb. Z uwagi jednak na prawo każdego do powszechnego korzystania z wód publicznych zarząd wojewódzki musi uchwałę ogłosić i opublikować w wojewódzkim dzienniku urzędowym. Dyrektor RZGW Warszawa niczym Sejm opracował własny, wbrew ustawie, regulamin wędkowania, sprzedawał zezwolenia po różnych cenach dyskryminując tym Polaków i cudzoziemców. Takie naruszanie prawa winno być zgłaszane do prokuratorów prokuratur rejonowych jako przekroczenie uprawnień z art. 231 kk. Ustawy nie upoważniają uprawnionych do rybactwa w tym i PZW do organizowania wędkarstwa nawet w obwodach rybackich tj. do wymagania zezwoleniem: - członkostwa w PZW, posiadania legitymacji, wnoszenia innych składek i przestrzegania RAPR uchwalonego przez ZG PZW. Wody publiczne to dla PZW wody cudze a wykorzystywanie ich do pobierania nienależnych korzyści finansowych w postaci składek określam to jako czyn zabroniony z art. 286 § 1 kk. Amatorski połów ryb może odbywać się zgodnie z art. 1 ustawy rybackiej w powierzchniowych wodach śródlądowych, w wodach znajdujących się w urządzeniach wodnych oraz w obiektach przeznaczonych do chowu lub hodowli ryb. Słusznie prof. Wołos zwrócił uwagę, że amatorski połów winien odbywać się wg przepisów odrębnych tj. ustawy o rybactwie śródlądowym wskazując na art. 7 ust. 2. Pragnę zauważyć, że art. 7 ust. 2 ustawy to dwa przepisy. Pierwszy upoważnia „każdego” do wędkowania na podstawie kart w wodach poza wodą uprawnionego do rybactwa. Drugi wymaga posiadania przez wędkującego dodatkowo zezwolenia, jeżeli amatorski połów odbywa się w wodzie uprawnionego do rybactwa. Muszę tu dodać, że wędkujący w obwodzie rybackim winien posiadać zezwolenie na „ten” konkretny obwód a wynika to z art. 7. ust. 2a ustawy. Płynące wody publiczne nie podlegają obrotowi cywilnoprawnemu za wyjątkiem np. rybactwa. Pozwalam sobie zauważyć, że, amatorski połów ryb na wodach publicznych może uprawiać „każdy” i bez pośrednictwa osób fizycznych i prawnych w tym PZW czy RZGW. Artykuł. 7 ust. 2 ustawy rybackiej podzielił wody płynące na dwa obszary wodne tj. wody uprawnionego do rybactwa (obwody rybackie) i pozostałe wody. Wody pozostałe to wody w urządzeniach wodnych {porty, przystanie, kąpieliska, ujęcia wodne itp. (art. 9 prawa wodnego)} i wody poza linią brzegu czyli poza granicą obwodu tj. zatoki bez dopływów, zalewy, rozlewiska, bajora, mokradła czy starorzecza. „Każdy” posiadacz karty może wędkować również na wodach samorządowych i w obwodach nie oddanych do rybactwa. „Każdy” z kartą może wędkować w „tym” obwodzie rybackim (woda uprawnionego do rybactwa) jeżeli będzie posiadał zezwolenie na ten obwód. Uważam, że dyrektorzy RZGW winni zrewidować dotychczasowe obwody i granice obwodów by dopasować je do możliwości finansowych ewentualnych przyszłych uprawnionych. Obwód np. na rzece Ochni przepływającej przez Kutno nie powinien być obwodem bo nie ma w nich ryb ani dla wędkarzy ani dla rybaków. Takich obwodów może być sporo. Dziwne dla mnie też są użyte zwroty np. „klasyczna gospodarka wędkarska” czy „w postaci nadzoru gospodarczego”. Co to jest klasyczna gospodarka wędkarska, na czym ma polegać, z jakiego przepisu ustaw ona wynika, kto ma ją organizować i na jakich wodach? Dyrektorzy RZGW nie są upoważnieni ustawą do nadzoru nad wędkującymi nawet w obwodach rybackich. Pragnę uzmysłowić wszystkim, że Sejm dał tylko Polakom prawo do wędkowania w obwodach rybackich i w pozostałych wodach publicznych.  Okręgi PZW są tylko „rybakami”. Mogą tylko łowić ryby sieciami, narzędziami i urządzeniami połowowymi. Stop sieciom w PZW to jednocześnie wzywanie do likwidacji PZW.  Jestem za likwidacją rybactwa śródlądowego czyli za „Stop sieciom nie tylko w PZW. Jestem też za no-kill ale adresowanym do każdego wędkującego na wodach publicznych. Uważam, że w nowym ustroju warto poznać nowe przepisy i pozycję prawną PZW. Kontrolę przestrzegania ustawy i przepisów wydanych na jej podstawie mają wykonywać odpowiedni funkcjonariusze. mgr Władysław Walczak. Były biegły sądu z wędkarstwa.        

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 22

 Rozdział 22. 
Szanowni Wędkarze!

 Proszę zwrócić uwagę, że prawo „każdego” do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb zależy od warunków określonych w ustawie o rybactwie śródlądowym i od przepisów w rozporządzeniach ministra rolnictwa. Aby wędkować na wodach publicznych należy posiadać kartę wędkarską a w obwodzie rybackim dodatkowo zezwolenie. Wszystkie wody mają swego właściciela a każdy obwód winien mięć uprawnionego do rybactwa. Twierdzę, że dyrektorzy RZGW nie są uprawnionymi do rybactwa na mocy art. 4 ust. 1 pkt 2 ustawy rybackiej bo nie spełniają warunków zawartych w art. 13 ust. 3, 4 i 5 prawa wodnego. Poza tym dyrektorzy są administracją, wykonują zadania z art. 92 prawa wodnego i mają oddawać obwody rybackie w drodze oddania obwodu rybackiego do użytkowania rybackiego (patrz art. 13 ust. 2 prawa wodnego). Dyrektorzy RZGW nie zostali upoważnieni ustawą do wyłączania obwodów rybackich z amatorskiego połowu ryb. Brak takiego upoważnienia w ustawie. Proponuję wędkarzom ze Szczecinka i innym o składnie skarg na dyrektorów RZGW do prokuratur o przekraczanie uprawnień (patrz porady prawne WŚ z kwietnia). Wojewódzkie Sądy Administracyjne są też właściwe ale pobierają opłatę. Szanowni, nie stowarzyszeniowi, Wędkarze mamy prawo do powszechnego korzystania z wód publicznych ale „każdy kto chce” a ma trochę władzy nad obywatelami i pieniądze praktycznie „robi co chce” nawet wbrew prawu. Mam na myśli PZW. Do znęcających się nad wędkarzami i prawem z braku wiedzy o przepisach zaliczam: NIK, ministerstwa, Prezesa KZGW i dyrektorów RZGW, ZG PZW i okręgi, policję, straże rybackie wojewodów, społeczne straże starostów i okręgów PZW a nawet straże gminne nieuprawnione do kontroli wędkujących. Chciałem zainteresować przepisami i problemami miesięczniki wędkarskie. Nic z tego. Nie są zainteresowani. Poprzedni i obecny Rzecznik Praw Obywatelskich nie podjęli bezprawia na wodach publicznych z braku znajomości roli PZW i wszystkich przepisów wędkarskich. Zostaliśmy sami i w dodatku na wodach publicznych jesteśmy  dyskryminowani przez PZW. Stąd moja decyzja o opracowaniu tej broszury. Co robić? Proponuję. Poznać przepisy i kompetencje innych. Posiadać przy sobie podczas wędkowania tę broszurę a także ustawę o rybactwie śródlądowym. Wskazywać kontrolującym ich kompetencje z ustawy. Notować kontrolujących żądających stosowania się do RAPR i uchwał okręgów. Wzywać policję aby chroniła wędkującego przed bezprawnymi żądaniami kontrolujących. Wymagać opisywania słowami przypisywanych Wam wykroczeń w protokołach (nie zgadzać się na podawanie tylko n p. art. 27a ust.1 pkt 2 lit b ustawy). W protokołach  pokontrolnych żądać umieszczenia swoich uwag, potwierdzać podpisem treść wykreślając miejsca niewypełnione. Składać do policji, prokuratur, wojewodów, ministrów i innych władz skargi i zawiadomienia o przekraczaniu uprawnień. Wykorzystywać media do upowszechniania przekraczania uprawnień i kompetencji. Podobno znający przepisy czyli mądrzejszy ma rację. Życząc wędkującym na wodach publicznych zadowolenia z wędkowania wg przepisów państwowych pragnę jeszcze wskazać na art. 7 ust. 2 ustawy o rybactwie śródlądowym, który dzieli wody płynące na obwody rybackie i wody poza obwodami. Dlatego przypominam. Każdy może wędkować poza obwodem rybackim na podstawie tylko karty wędkarskiej, a w obwodzie rybackim czyli  w wodzie uprawnionego do rybactwa musi mieć dodatkowo zezwolenie. Przypominam też. Funkcjonariusze w tym i społeczni mają kontrolować przestrzegania ustawy i przepisów wydanych na jej podstawie. Żądanie posiadania członkowstwa w PZW, wnoszenia innych składek i przestrzegania RAPR jest przestępstwem. O takich przypadkach zawiadamiać starostów, wojewodów, prokuraturę lub policję. Może Wam uda się wymusić na funkcjonariuszach przestrzegania przepisów państwowych na wodach publicznych. Tego  Wam życzę. Mnie nie udało się zmusić strażników z woj. mazowieckiego do egzekwowania przepisów państwowych. Oni i inni tak jak za „komuny” żądają stosowania się do RAPR i uchwał okręgów PZW. PSR i PZW nie zauważyli, że w 1989 r. zmienił się w Polsce ustrój.