poniedziałek, 12 października 2015

Wędkarstwo

Wędkarstwo to połów ryb na własny użytek przy pomocy wędki lub kuszy. Połów ryb może odbywać się na wodach Skarbu Państwa, na wodach samorządowych gmin, powiatów, województw i na wodach prywatnych. Wody płynące i wody połączone z nimi są własnością Skarbu Państwa oprócz wód płynących w rowach ale na gruntach prywatnych. Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe to wody publiczne. Wody prywatne to wody osób fizycznych i prawnych. Wody osób prawnych to wody różnych przedsiębiorstw, stowarzyszeń, związków sportowych w tym i PZW. Posiadacze wód na gruntach prywatnych  i osoby prawne ustalają własne przepisy wędkowania uwzględniające ochronę zwierząt i roślin. Sejm uregulował połów ryb na wodach publicznych „prawem wodnym” i „ustawą o rybactwie śródlądowymi”. Przepisy te dotyczą rybactwa i wędkarstwa. Prawo wodne reguluje sprawy własności wód, gruntów pokrytych wodami a także zasady gospodarowanie tymi składnikami w odniesieniu do majątku Skarbu Państwa. Ustawa art. 7 ust. 2 warunkuje uprawianie amatorskiego połowu ryb na wodach publicznych od posiadania dokumentu zwanego „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa podwodnego”. Szkoda, że Sejm w dalszym ciągu upoważnia organizację społeczną do przeprowadzenia egzaminu ze znajomości przepisów. Każda organizacja egzaminuje ze znajomości swoich przepisów. Polscy wędkarze nie znają więc przepisów wędkowania na wodach publicznych. Na wodach będących własnością PZW nie jest wymagane posiadanie karty wędkarskiej. Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe zabrania się oddawać do organizowania wędkarstwa. Oznacza to, że na wodach publicznych PZW czy inne organizacje nie mogą upoważniać swych członków do wędkowania na podstawie legitymacji. Bo od lat - prawo wodne artykułem 34 dało tylko Polakom prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych i terytorialnych dla zaspokajania potrzeb osobistych w zakresie amatorskiego połowu ryb na zasadach określonych w odrębnych przepisach. Tymi przepisami są w/w ustawa i rozporządzenia ministra rolnictwa. Artykuł 34 daje tylko obywatelom Polski możliwość wędkowania na wodach publicznych bez pośrednictwa PZW tj. bez należenia do PZW, płacenia innych dodatkowych składek i stosowania się podczas połowu ryb w użytkowanych obwodach do RAPR uchwalonego przez ZG PZW. Konstytucja art. 42 daje nam Polakom gwarancję karania tylko za czyny zabronione ustawą. RAPR nie jest ustawą. Ale  policja, straże rybackie wojewodów i społeczne straże powoływane przez rady powiatów na wnioski okręgów PZW przekraczają swoje uprawnienia i karzą Polaków za naruszanie unormowań PZW. To terror funkcjonariuszy państwa i zmuszanie Polaków składkami do nielegalnego finansowania PZW. Tacy funkcjonariusze państwa stają się praktycznie faktycznymi przestępcami. Wymaganie stosowania się do RAPR jest wbrew art. 7 ust. 2a ustawy o rybactwie.  Artykuł 7 ust. 2 ustawy rybackiej wyodrębnia z wód płynących Skarbu Państwa obwody rybackie. Obwód rybacki obejmuje wody jezior, zbiorników, rzek, kanałów lub cieków naturalnych w granicach linii brzegu. Obwody takie oddaje się do tylko do rybactwa. Aby wędkować w takim obwodzie rybackim należy wykupić zezwolenie na ten obwód. Opłatę ustala uprawniony do rybactwa. Opłata nie może być składką członkowską PZW. Zezwolenia wydawane przez okręgi PZW po uiszczeniu składek i na wszystkie wody użytkowane rybacko są niezgodne z przepisami ustawy. Mimo wszystko „dziwny to kraj”, w którym jakaś organizacja czerpie korzyści z cudzego majątku. Mam zamiar prosić Rzecznika Praw Obywatelskich o spotkanie. Poprzedni rzecznicy nie raczyli zrozumieć sytuacji prawnej PZW na wodach publicznych i nie przywrócili Polakom ich prawa do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych w zakresie wędkarstwa. 

piątek, 4 września 2015

UWAGI do zaopiniowanych operatów rybackich.

         Na wodach publicznych wg mnie Polacy zostali pozbawieni swych praw. Wynika to z bezprawnego organizowania wędkarstwa przez PZW i z zaopiniowanych operatów rybackich.   Zaopiniowany operat rybacki jest niezbędny osobie fizycznej lub prawnej do ubiegania się, zgodnie z art.13 prawa wodnego, o otrzymanie obwodu rybackiego (woda uprawnionego do rybactwa) do użytkowania rybackiego. Będąc do 2014 r. biegłym sądu z wędkarstwa z przykrością stwierdzam, że sądy, prokuratury, jednostki opiniujące operaty, strażnicy rybaccy i prawnicy miesięczników wędkarskich nie mają pełnej wiedzy o przepisach państwowych dotyczących rybactwa, wędkarstwa i pozycji prawnej PZW po 1989 roku. Obecny związek wędkarski (PZW) jako osoba prawna może prowadzić wędkarstwo tylko na własnych wodach. Wody publiczne samorządowe i Skarbu Państwa to dla PZW wody cudze. PZW nie ma do nich żadnych praw, może co najwyżej ubiegać się, w oparciu o art. 37 prawa wodnego, o rybackie korzystanie. Okręgi PZW i inne osoby w wyniku konkursów i po zawarciu umów z RZGW otrzymały poszczególne obwody rybackie do prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej. Użytkownicy mogą w nich łowić tylko na narzędzia i urządzenia połowowe. Obwód rybacki to wody jezior, zbiorników wodnych, rzek, kanałów, lub cieków naturalnych w granicach linii brzegu. Wody płynące poza liniami brzegu nie są obwodem rybackim i można na nich wędkować posiadając kartę wędkarską czyli za darmo. Obecnie obowiązujące, zmienione w 2015 r., rozporządzenie dotyczące operatów Minister Rolnictwa opublikował w Dzienniku Ustaw z 3 lutego 2015 r. poz. 177. Operat rybacki ma określać zasady prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w konkretnym obwodzie rybackim i podlega zaopiniowaniu. Jednostkami opiniującymi wyznaczono: Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie i Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie.  Podaję, że obwody rybackie i ich granice ustanawiają rozporządzeniami dyrektorzy RZGW i muszą je ogłaszać w wojewódzkich dziennikach urzędowych by wędkarze znali ich granice. Obwody rybackie wyznacza się tylko na wodach płynących Skarbu Państwa. W Polsce „każdy” ma prawo do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb na zasadach określonych przepisami państwowymi (art. 34 prawa wodnego).  Na wędkowanie w obwodzie rybackim ustawa wymaga, oprócz karty wędkarskiej posiadania dodatkowo zezwolenia za opłatą na dany obwód. Wymaganie przez okręgi zezwoleniem członkostwa w PZW, wnoszenia składek i stosowania się do RAPR są sprzeczne z ustawą. PZW nie ma upoważnienia ustawowego do organizowania wędkarstwa na wodach publicznych z uwagi na „prawo każdego” do amatorskiego połowu ryb. Przypominam też, że ustawa o rybactwie śródlądowym art. 1 ust.1 pkt1 i art. 6 ust.1 zezwala tylko na chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę rybacką. Ani prawo wodne, ani ustawa o rybactwie nie dopuszczają tworzenia innych gospodarek rybackich. Rybactwo jest jedyną prawem usankcjonowaną działalnością gospodarczą okręgów PZW i tylko w obwodach rybackich na wodach płynących Skarbu Państwa. Chów i hodowlę ryb prowadzi się w przeznaczonych do tego obiektach wodnych a racjonalną gospodarkę rybacką w obwodach rybackich. Powyższe informacje wynikają z ustaw. Instytut Rybactwa Śródlądowego, bez upoważnienia ustawy, wyodrębnił „aż cztery główne typy gospodarek”. Ciekawe na podstawie jakich przepisów? Zastanawiałem się też dlaczego jakiś związek, bez podstawy prawnej, upoważnia swoich członków do wędkowania na cudzych wodach? Wynika to z operatów a odkrył to p. R. ze Strzelec. Taka działalność jest wg mnie nielegalna bo PZW nigdy nie miało ustawowego upoważnienia do prowadzenia wędkarstwa  na wodach publicznych a i „przyzwolenie komuny z 1950 r. do tego” skończyło się w 1989 roku. Komisje konkursowe RZGW przyznające obwody nie badały dokumentów pod względem prawnym. Operaty dotknięte są wadą prawną. W wyniku analizy umów o rybactwo, załączonych do nich zaopiniowanych operatów rybackich i informacji internetowych stwierdziłem, że jednostki opiniujące operaty określając bezprawnie rodzaje gospodarek rybackich przekraczały swoje kompetencje. Wg mnie mogło to wynikać z niezrozumienia § 5 ust.1 pkt1 rozporządzenia wymagającego określania typu prowadzonej gospodarki rybackiej. „Opiniujące Jednostki” wymyśliły, wbrew przepisom ustaw, m.in.: „normalną” czy „klasyczną” gospodarkę wędkarską, rybacko-wędkarską, wędkarsko-rybacką, towarową czy wyspecjalizowaną. Niezrozumiałe jest sformułowanie „gospodarka wędkarska” na czym ma ona polegać i jak ją pogodzić z prawem Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych. Zespoły opiniujące tworząc gospodarkę rybacko-wędkarską zalegalizowały, chyba nieświadomie, „operatem” prowadzenie również  przez okręgi PZW wędkarstwa na wodach Skarbu Państwa. Okręgi i straże rybackie nie mając pojęcia o granicach obwodów egzekwowały wędkarstwo PZW na wszystkich wodach Skarbu Państwa a nawet na wodach stojących samorządowych. W ten sposób, okręgi, straże i „operaty” pozbawiły Polaków możliwości wędkowania w oparciu o „prawo do powszechnego korzystania z wód publicznych”. Okręgi PZW upoważnione „takim operatem” do gospodarki rybacko-wędkarskiej uzależniły zezwoleniem możliwość wędkowania na wodach publicznych od członkostwa w PZW, wnoszenia innych składek i stosowania się do regulaminu uchwalonego przez ZG PZW. Straże rybackie wojewodów, nie znające granic wód uprawnionego do rybactwa, egzekwowały mandatami i poprzez sądy stosowania się do bezprawnych warunków zezwolenia. Zezwolenia, jak powszechnie wiadomo, udostępniane są, wbrew ustawie, na wszystkie użytkowane (obwody) wody danego okręgu czyli są nielegalne. Tak więc zespoły opiniujące operaty doprowadziły do bezprawia na wodach publicznych. Umożliwiły okręgom PZW pobieranie co roku nienależnych korzyści finansowych w postaci składek na szkodę obywateli na kwotę około 100 ml zł. Okręgi i ZG PZW wprowadziły też, wbrew ustawom, na wodach publicznych wody górskie, krainy lipienia, pstrąga czy łowiska specjalne by uzyskiwać dodatkowe korzyści finansowe. Bezprawne są też wymiary ochronne określone RAPR. Okręgi PZW z „przyzwyczajenia z komuny” nie stosują się do obowiązujących przepisów a minister nie ma chyba ochoty ani woli od 1989 r. do przywrócenia Polakom ich praw na wodach publicznych. Rybactwo to jedyna prawem usankcjonowana działalność gospodarcza PZW w obwodach rybackich i tylko na wodach płynących Skarbu Państwa. Poprzedni Rzecznicy, źle poinformowani o roli PZW na wodach publicznych nie podjęli działań w obronie praw obywatelskich. Ciekawe dlaczego Minister rolnictwa a zwłaszcza zastępca dyrektora Departamentu Rybołówstwa nie ma wiedzy o bezprawnym działaniu okręgów i ZG PZW na wodach publicznych. Miesięczniki wędkarskie uznają RAPR a przepisy państwowe interpretują na korzyść PZW. Pisząc powyższe mam nadzieję, że może „Ktoś” zainteresuje się problemem i przyczynami pozbawienia Polaków prawa do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb. Proszę też Osoby na kierowniczych stanowiskach o spowodowanie przestrzegania i stosowania się do przepisów państwowych na wodach publicznych. Pozwalam sobie przesłać emaile do: Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Rektorów Uniwersytetów, Dyrektora Instytutu, Nowego Rzecznika Praw Obywatelskich, Prezesa NIK, Prezesa KZGW, Redaktora Naczelnego Wędkarskiego Świata. Obywateli, „każdego” z kartą wędkarską zmuszanych od lat „zezwoleniemi” do członkostwa w PZW i pozbawionych prawa do powszechnego korzystania wędkarskiego z wód publicznych proszę o składanie skarg i protestów.

 Z poważaniem. mgr Władysław Walczak.
 Tekst umieszczono na blogu  http://rybanaga.blogspot.com .     
   

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wędkarze i miesięczniki wędkarskie

Redaktorzy Naczelni miesięczników wędkarskich.

 Szanowni Panowie z przykrością informuję, że miesięczniki podają błędne informacje o przepisach państwowych na wodach publicznych i o PZW. PZW w 1989 r. wraz ze zmianą ustroju utraciło „zawłaszczone” wody publiczne do organizowania wędkarstwa na wodach publicznych, czyli do pobierania składki członkowskiej, innych składek i ustalania przepisów dla wędkujących na wodach publicznych. Nigdy też po 45 r. przepisy państwowe nie upoważniały jakiegokolwiek stowarzyszenia do organizowania wędkarstwa na wodach samorządowych stojących i na wodach płynących Skarbu Państwa. To co organizuje PZW w zakresie wędkarstwa na wodach publicznych to pozbawienie Polaków ich prawa do powszechnego korzystania z wędkarstwa oraz osiąganie nienależnych korzyści finansowych do 100 ml. zł. rocznie w postaci składek. Pozwalam sobie przypomnieć, że ustawa - Prawo wodne art. 13 ust. 2 upoważnia dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej do oddawania tylko obwodów rybackich w użytkowanie rybackie. Polacy, obywatele, każdy, artykułem 34 prawa wodnego, otrzymali wody publiczne do amatorskiego połowu ryb wg przepisów państwowych i bez pośrednictwa jakiejkolwiek organizacji. Oznacza to, że osoby fizyczne i prawne w tym i PZW nie mają prawa na wodach publicznych  organizować swych struktur, pobierać składek czy ustanawiać jakieś regulaminy wędkowania. Prawo wodne art. 37 ust. 8 pozwala tylko różnym osobom na rybackie korzystanie. Każdy Polak natomiast w oparciu o kartę wędkarską ma prawo uprawiać amatorski połów ryb na wodach samorządowych stojących i na wodach płynących Skarbu Państwa poza obwodami rybackimi. Każdy Polak może również wędkować w obwodzie rybackim jeżeli wykupi od uprawnionego w tym i od PZW zezwolenie za opłatą na dany obwód rybacki. Wymuszanie zezwoleniem przynależności do PZW pobieranie wpisowego, składki członkowskiej i innych składek jest sprzeczne z art. 7 ust. 8 ustawy rybackiej. Pobieranie składek to działalność, wg mnie przestępcza.  Pragnę uzmysłowić wszystkim, że posiadacz zezwolenia może wędkować w obwodzie na który wykupił zezwolenie a oprócz tego w wodach samorządowych i poza obwodami rybackimi czyli w: rowach, bagnach, bajorach, zatokach bez dopływów, zalewach, rozlewiskach i we wszystkich urządzeniach wodnych o ile jest do nich dostęp z brzegu czy poprzez wodę. Urządzenia wodne to n/p: porty, ujęcia wód, przystanie, kąpieliska itp. Wynika to z art. 1 i 7.2 ustawy  o rybactwie śródlądowym. Poza tym art.7 ust.2 dzieli wody płynące Skarbu Państwa na dwa rodzaje: 1)- wody uprawnionego do rybactwa (obwody rybackie) i 2)- wody poza obwodami rybackimi. Stwierdzam, że okręgi PZW są wg przepisów państwowych i umów tylko uprawnionymi do rybactwa i mogą przy pomocy narzędzi i urządzeń połowowych-rybackich łowić ryby i inne organizmy żyjące w wodach obwodów rybackich czyli w wodach uprawnionego do rybactwa. Minister rolnictwa a zwłaszcza, wg mnie, Departament Rybołówstwa nie wymagają stosowania się do przepisów państwowych lub są zmuszani do tego przez komisję sejmową ds. wędkarskich albo poprzez układy do tolerowania PZW i ich bezprawnych działań na wodach publicznych. Nie rozróżnia się wędkarstwa od rybactwa. Myślę też, że znajomość przepisów państwowych z zakresu wędkarstwa i rybactwa jest żadna. Dotyczy to wędkarzy, Państwowej Straży Rybackiej, Społecznej Straży Rybackiej będącej w dyspozycji okręgów PZW, dyrektorów RZGW, KZGW, jednostek uprawnionych do opiniowania operatów rybackich, miesięczników wędkarskich, Rzecznika Praw Obywatelskich, policji, straży miejskich i gminnych a nawet NIK-u. Nie ma też podstawowej wiedzy „co to jest obwód rybacki, jakie są jego granice” oraz czym to skutkuje? Co gorsze PZW i wędkarze nie mają pojęcia co oznacza prawo obywatela do korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych i zgodnie z przepisami państwowymi. Przykre ale prawdziwe. Stąd bałagan i bezprawie na wodach publicznych. Błędna jest też interpretacja, że dyrektor RZGW jest uprawnionym do rybactwa wg art. 4 ust. 1 pkt 2 ustawy rybackiej. Bycie uprawnionym do rybactwa w obwodzie rybackim uwarunkowane jest ustępami 2, 3 i 4 art.13 prawa wodnego czyli opłatą, udziałem w konkursie ofert, posiadaniem pozytywnie zaopiniowanego operatu rybackiego i umowy o rybactwo na przynajmniej 10 lat. Udowodnił to NIK. Niektórzy prawnicy manipulują przepisami n/p punktem 3 § 5 nowego rozporządzenia w sprawie operatu jako możliwości odstępowania od połowów ryb na narzędzia i urządzenia połowowe. Okręgi PZW zgodnie z umowami zawartymi z dyrektorami RZGW muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką. Akcja „Stop sieciom w PZW”, choć słuszna, jest niemożliwa bo oznacza likwidację działalności gospodarczej w PZW a tym samym likwidację PZW. PZW istnieje i ma się dobrze mimo wymuszania zezwoleniami członkostwa, składek i stosowania się do RAPR. Dziwne ale „warszawka” nie pozwala by tylu „zasłużonych” działaczy poszło z kijami łowić ryby. Proponuję WŚ „Stop składkom na wodach publicznych”. Może to skutkować delegalizacją PZW. Byłoby to wreszcie zgodne z prawem i życzeniami Polaków. Stop sieciom to stop umowom RZGW o rybactwo z PZW. To pozbawienie podstawy prawnej istnienia PZW na wodach publicznych. Nie jest to na razie możliwe. Potrzeba na to lat do czasu wygaśnięcia istniejących umów o rybactwo. Delegalizacja załatwiłaby jedynie bezprawie PZW na wodach publicznych w zakresie wędkarstwa. Pragnę także zwrócić uwagę na art.1 ust.1. pkt 1 i ust. 2 oraz art. 6 ust.1. ustawy rybackiej które określają rodzaje gospodarek rybackich. Zgodnie z tymi przepisami na wodach publicznych można prowadzić chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę rybacką. W ustawach nie ma i nie było „wymyślanych” gospodarek: rybacko – wędkarskich, wędkarsko – rybackich, prawidłowej, wg Olsztyna, gospodarki wędkarskiej a wg Szczecina: gospodarki rybacko towarowej, gospodarki rybacko – wędkarskiej, gospodarki wędkarskiej i gospodarki rybackiej wyspecjalizowanej. Uniwersytety w Olsztynie i w Szczecinie oraz Instytut w Olsztynie nie zostały ustawą upoważnione do określania rodzajów gospodarek innych niż w ustawie. Rozporządzenie o operatach rybackich też nie upoważnia „uprawnionych jednostek” do wymyślania w/w typów gospodarek rybackich. Sądzę, że nie do wszystkich dotarł jeszcze 1989 r. i, że PZW nie ma upoważnienia by zezwoleniami na obwody rybackie na wodach Skarbu Państwa wymagać od Polaków: członkowstwa w PZW, wnoszenia innych składek, przestrzegania RAPR uchwalonego przez ZG PZW, pobierania innych bardzo wysokich składek n/p za trolling czy tworzenia na wodach publicznych łowisk górskich czy specjalnych. Porady prawne i treści w artykułach miesięczników wędkarskich nie są precyzyjne a często wprowadzają w błąd wędkujących. Miesięczniki, nie wiedzieć dlaczego, nie przedstawiają przepisów państwowych. Przywołują natomiast Regulamin ZG PZW lub „warunki” zezwolenia nie wiedząc chyba, że „takie zezwolenia PZW” są sprzeczne z ustawą czyli są bublem prawnym. Ustawa wymaga udostępniania zezwoleń za opłatą tylko na poszczególne obwody. Warunki zezwolenia, przypominam, muszą być zgodne z art. 7 ust. 2a ustawy rybackiej. RAPR ZG PZW nie obowiązuje na wodach publicznych bo te wody nie są własnością PZW. Niektórzy twierdzą nawet, wbrew przepisom, że uprawniony ma prawo do wyłączania z amatorskiego połowu ryb konkretnych rejonów użytkowanego akwenu.  Podaję, że uprawniony nie musi nawet informować wędkarzy o planowanych odłowach. Wędkarz ma obowiązek (art. 8 ust. 1 pkt 12 lit a ustawy) połowu ryb powyżej 50 m od ustawionych narzędzi połowowych rybackich. Parodią z Konstytucji i z art. 22 ust. 2 ustawy jest karanie przez PSR wojewodów wędkarzy za niestosowanie się do RAPR. Zastanawiam się kiedy wreszcie ludzie, wędkarze, organy władzy, administracja, uczeni czy czołowi działacze PZW będą poważnie traktowali przepisy państwowe i cudzą własność. Okręg PZW n/p Mazowiecki wpisał do zezwolenia drobne wody i jeziora poza obwodami a Straż Wojewody mandatami wymaga na niektórych z nich respektowania RAPR. To właśnie wymaga  nagłośniania. Kiedy wreszcie ludzie, wędkarze, organy władzy, administracja w tym i RZGW, upoważnieni do opiniowania operatów czy „aktyw” PZW zrozumieją co to jest prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych, z wód morza terytorialnego i wg przepisów państwowych? Mam nadzieję, że zobligują Panowie redaktorzy swych pracowników do prezentowania właściwych przepisów prawnych i traktowania PZW jako uprawnionych do rybactwa. Wracam na swój blog, http://rybanaga.blogspot.com na którym będę dalej prezentował swoje przemyślenia i właściwe przepisy państwowe. Zezwalam na przedruki, na wykorzystywanie zamieszczanych tam informacji i wiedzy. Dzięki książce „Wędkarstwo spinningowe” p. J. Kolendowicza i swej wiedzy z przepisów państwowych uprawiam spinning na wodach poza obwodami i w dodatku za darmo. Przy pomocy wędkarzy a zwłaszcza redaktorów miesięczników wędkarskich moglibyśmy zlikwidować PZW jako ostatnią ostoję komuny. Połów sieciami to działalność rybacka legalna, którą Rząd mógłby zlikwidować. Upublicznienie wymuszania przez okręgi PZW zezwoleniami członkowstwa w PZW, żądania innych składek, wymaganie stosowania się do RAPR spowoduje, mam nadzieję, delegalizację PZW jako związku sportowego lub jak chcą działacze stowarzyszenia. Moje wcześniejsze propozycje nie zostały zaakceptowane przez miesięczniki wędkarskie. Likwidacja PZW przywróci Polakom ich prawo i zostanie tym samym zlikwidowana rabunkowa gospodarka rybacka. Polecam Panom Redaktorom te uwagi i propozycje. Polecam też następne moje uwagi o przepisach i problemach dotyczących wód publicznych. Z poważaniem. Władysław Walczak

piątek, 22 maja 2015

Komentarz do komentarzy


 Moje trzy grosze w sprawie artykułu „Wędkarze wyrzuceni z jezior” zamieszczonego w WŚ 4/2015 i komentarz do komentarzy w WŚ 5/2015 Redaktora Naczelnego p. Jacka Kolendowicza i p. prof. dr hab. Arkadiusza Wołosa – kierownika Zakładu Bioekonomiki Rybactwa w Instytucie Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie. Muszę przypomnieć, że w 1989 r. zmienił się ustrój w Polsce. Zmieniono przepisy i decyzje Rządu PRL. PZW stał się stowarzyszeniem a później związkiem sportowym i stracił pozycję „nadwłaściciela” wód publicznych do organizowania na nich wędkarstwa. Obecnie Polak – każdy może wędkować korzystając z prawa Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych i bez pośrednictwa PZW. Obecne PZW zajmuje się tylko rybactwem na podstawie umów cywilnoprawnych i tylko w obwodach rybackich. Z braku znajomości i rozumienia aktualnych przepisów dyrektorzy RZGW „wyrzucili z obwodów rybackich obywateli posiadających karty wędkarskie lub karty łowiectwa podwodnego”. Naruszyli tym prawo i pozbawili obywateli prawa do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb. Kontrola gospodarki rybackiej przez NIK nie zmieniła bezprawia na wodach publicznych w wykonaniu RZGW i PZW. Po tej kontroli RZGW bezprawnie zakazały Polakom połowu ryb na wędkę w obwodach nie oddanych do rybactwa a PZW w dalszym ciągu i wbrew ustawie pobiera składki a zezwoleniem zobowiązuje posiadaczy kart do przestrzegania Regulaminu uchwalonego przez Zarząd Główny PZW. Dla ścisłości podaję, że związek sportowy PZW nie jest właścicielem wód publicznych. Okręgi PZW są tylko uprawnionymi do rybactwa i tylko w obwodach rybackich. Ustawa zobowiązuje „uprawnionych” do sprzedawania zezwoleń na amatorski połów ryb za ewentualną opłatą na poszczególne obwody. Granice obwodów w drodze rozporządzeń określili dyrektorzy RZGW. Niektóre twierdzenia w miesięcznikach i komentarzach, moim zdaniem, nie pokrywają się z przepisami państwowymi. Rybactwo to działalność gospodarcza polegająca na zarobkowym połowie ryb i organizmów wodnych na narzędzia i urządzenia połowowe i tylko w obwodach rybackich na wodach płynących Skarbu Państwa. Obwód rybacki to wydzielona powierzchnia wody płynącej w granicach linii brzegu i tylko nad gruntem Skarbu Państwa. Zgodnie z prawem wodnym i z ustawą rybacką można wyróżnić chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę rybacką jako rodzaje gospodarki rybackiej. Zasady i warunki rybackiego korzystania z obwodu rybackiego są określone w przepisach ustawy o rybactwie śródlądowym. Zasady i warunki amatorskiego połowu ryb na wodach płynących Skarbu Państwa i na wodach stojących na gruntach samorządowych określa ta sama ustawa o rybactwie. Z pewnym  zażenowaniem stwierdzam, że większość nie rozróżnia wędkarstwa od rybactwa. Wód publicznych od wód PZW. Niezrozumiałe jest też dla większości „prawo Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych”. Twierdzę też, że dyrektorzy RZGW nie uprawnionymi do rybactwa wg art. 4. ust. 1. pkt 2 ustawy rybackiej. Prawo wodne art. 13 ust. 2 upoważnia dyrektorów do oddawania obwodu rybackiego do rybackiego korzystania. Wg tego samego artykułu uprawnionym do rybactwa może być ten, kto spełnia  warunki określone w ustępach 3, 4 i 5 tj. musiałby posiadać umowę za opłatą roczną na okres co najmniej10 lat,  posiadać pozytywnie zaopiniowany operat rybacki i wygrać konkurs ofert na dany obwód. Dyrektorzy RZGW są organami administracji, zakładami budżetowymi i mają realizować zadania art. 92 prawa wodnego. Podaję też, że statuty nadane regionalnym zarządom przez Ministra Środowiska nie upoważniają dyrektorów do czasowego prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w poszczególnych obwodach nie  oddanych do rybactwa. Informuję, że sprzedawane lub dawane zezwolenia, jak robili to dyrektorzy, na wszystkie obwody nie oddane do rybactwa były sprzeczne z ustawą. Ustawa rybacka wymaga pobierania opłat za wydane zezwolenia tylko na poszczególne obwody. Ustawa o rybactwie śródlądowym nie upoważnia też dyrektorów RZGW do wyłączania obwodów z amatorskiego połowu ryb. Podaję, że nawet taki organ władzy jakim jest zarząd województwa  może w drodze uchwały wskazać miejsce i czas, w którym obowiązuje całkowity albo częściowy zakaz amatorskiego połowu ryb. Z uwagi jednak na prawo każdego do powszechnego korzystania z wód publicznych zarząd wojewódzki musi uchwałę ogłosić i opublikować w wojewódzkim dzienniku urzędowym. Dyrektor RZGW Warszawa niczym Sejm opracował własny, wbrew ustawie, regulamin wędkowania, sprzedawał zezwolenia po różnych cenach dyskryminując tym Polaków i cudzoziemców. Takie naruszanie prawa winno być zgłaszane do prokuratorów prokuratur rejonowych jako przekroczenie uprawnień z art. 231 kk. Ustawy nie upoważniają uprawnionych do rybactwa w tym i PZW do organizowania wędkarstwa nawet w obwodach rybackich tj. do wymagania zezwoleniem: - członkostwa w PZW, posiadania legitymacji, wnoszenia innych składek i przestrzegania RAPR uchwalonego przez ZG PZW. Wody publiczne to dla PZW wody cudze a wykorzystywanie ich do pobierania nienależnych korzyści finansowych w postaci składek określam to jako czyn zabroniony z art. 286 § 1 kk. Amatorski połów ryb może odbywać się zgodnie z art. 1 ustawy rybackiej w powierzchniowych wodach śródlądowych, w wodach znajdujących się w urządzeniach wodnych oraz w obiektach przeznaczonych do chowu lub hodowli ryb. Słusznie prof. Wołos zwrócił uwagę, że amatorski połów winien odbywać się wg przepisów odrębnych tj. ustawy o rybactwie śródlądowym wskazując na art. 7 ust. 2. Pragnę zauważyć, że art. 7 ust. 2 ustawy to dwa przepisy. Pierwszy upoważnia „każdego” do wędkowania na podstawie kart w wodach poza wodą uprawnionego do rybactwa. Drugi wymaga posiadania przez wędkującego dodatkowo zezwolenia, jeżeli amatorski połów odbywa się w wodzie uprawnionego do rybactwa. Muszę tu dodać, że wędkujący w obwodzie rybackim winien posiadać zezwolenie na „ten” konkretny obwód a wynika to z art. 7. ust. 2a ustawy. Płynące wody publiczne nie podlegają obrotowi cywilnoprawnemu za wyjątkiem np. rybactwa. Pozwalam sobie zauważyć, że, amatorski połów ryb na wodach publicznych może uprawiać „każdy” i bez pośrednictwa osób fizycznych i prawnych w tym PZW czy RZGW. Artykuł. 7 ust. 2 ustawy rybackiej podzielił wody płynące na dwa obszary wodne tj. wody uprawnionego do rybactwa (obwody rybackie) i pozostałe wody. Wody pozostałe to wody w urządzeniach wodnych {porty, przystanie, kąpieliska, ujęcia wodne itp. (art. 9 prawa wodnego)} i wody poza linią brzegu czyli poza granicą obwodu tj. zatoki bez dopływów, zalewy, rozlewiska, bajora, mokradła czy starorzecza. „Każdy” posiadacz karty może wędkować również na wodach samorządowych i w obwodach nie oddanych do rybactwa. „Każdy” z kartą może wędkować w „tym” obwodzie rybackim (woda uprawnionego do rybactwa) jeżeli będzie posiadał zezwolenie na ten obwód. Uważam, że dyrektorzy RZGW winni zrewidować dotychczasowe obwody i granice obwodów by dopasować je do możliwości finansowych ewentualnych przyszłych uprawnionych. Obwód np. na rzece Ochni przepływającej przez Kutno nie powinien być obwodem bo nie ma w nich ryb ani dla wędkarzy ani dla rybaków. Takich obwodów może być sporo. Dziwne dla mnie też są użyte zwroty np. „klasyczna gospodarka wędkarska” czy „w postaci nadzoru gospodarczego”. Co to jest klasyczna gospodarka wędkarska, na czym ma polegać, z jakiego przepisu ustaw ona wynika, kto ma ją organizować i na jakich wodach? Dyrektorzy RZGW nie są upoważnieni ustawą do nadzoru nad wędkującymi nawet w obwodach rybackich. Pragnę uzmysłowić wszystkim, że Sejm dał tylko Polakom prawo do wędkowania w obwodach rybackich i w pozostałych wodach publicznych.  Okręgi PZW są tylko „rybakami”. Mogą tylko łowić ryby sieciami, narzędziami i urządzeniami połowowymi. Stop sieciom w PZW to jednocześnie wzywanie do likwidacji PZW.  Jestem za likwidacją rybactwa śródlądowego czyli za „Stop sieciom nie tylko w PZW. Jestem też za no-kill ale adresowanym do każdego wędkującego na wodach publicznych. Uważam, że w nowym ustroju warto poznać nowe przepisy i pozycję prawną PZW. Kontrolę przestrzegania ustawy i przepisów wydanych na jej podstawie mają wykonywać odpowiedni funkcjonariusze. mgr Władysław Walczak. Były biegły sądu z wędkarstwa.        

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 22

 Rozdział 22. 
Szanowni Wędkarze!

 Proszę zwrócić uwagę, że prawo „każdego” do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb zależy od warunków określonych w ustawie o rybactwie śródlądowym i od przepisów w rozporządzeniach ministra rolnictwa. Aby wędkować na wodach publicznych należy posiadać kartę wędkarską a w obwodzie rybackim dodatkowo zezwolenie. Wszystkie wody mają swego właściciela a każdy obwód winien mięć uprawnionego do rybactwa. Twierdzę, że dyrektorzy RZGW nie są uprawnionymi do rybactwa na mocy art. 4 ust. 1 pkt 2 ustawy rybackiej bo nie spełniają warunków zawartych w art. 13 ust. 3, 4 i 5 prawa wodnego. Poza tym dyrektorzy są administracją, wykonują zadania z art. 92 prawa wodnego i mają oddawać obwody rybackie w drodze oddania obwodu rybackiego do użytkowania rybackiego (patrz art. 13 ust. 2 prawa wodnego). Dyrektorzy RZGW nie zostali upoważnieni ustawą do wyłączania obwodów rybackich z amatorskiego połowu ryb. Brak takiego upoważnienia w ustawie. Proponuję wędkarzom ze Szczecinka i innym o składnie skarg na dyrektorów RZGW do prokuratur o przekraczanie uprawnień (patrz porady prawne WŚ z kwietnia). Wojewódzkie Sądy Administracyjne są też właściwe ale pobierają opłatę. Szanowni, nie stowarzyszeniowi, Wędkarze mamy prawo do powszechnego korzystania z wód publicznych ale „każdy kto chce” a ma trochę władzy nad obywatelami i pieniądze praktycznie „robi co chce” nawet wbrew prawu. Mam na myśli PZW. Do znęcających się nad wędkarzami i prawem z braku wiedzy o przepisach zaliczam: NIK, ministerstwa, Prezesa KZGW i dyrektorów RZGW, ZG PZW i okręgi, policję, straże rybackie wojewodów, społeczne straże starostów i okręgów PZW a nawet straże gminne nieuprawnione do kontroli wędkujących. Chciałem zainteresować przepisami i problemami miesięczniki wędkarskie. Nic z tego. Nie są zainteresowani. Poprzedni i obecny Rzecznik Praw Obywatelskich nie podjęli bezprawia na wodach publicznych z braku znajomości roli PZW i wszystkich przepisów wędkarskich. Zostaliśmy sami i w dodatku na wodach publicznych jesteśmy  dyskryminowani przez PZW. Stąd moja decyzja o opracowaniu tej broszury. Co robić? Proponuję. Poznać przepisy i kompetencje innych. Posiadać przy sobie podczas wędkowania tę broszurę a także ustawę o rybactwie śródlądowym. Wskazywać kontrolującym ich kompetencje z ustawy. Notować kontrolujących żądających stosowania się do RAPR i uchwał okręgów. Wzywać policję aby chroniła wędkującego przed bezprawnymi żądaniami kontrolujących. Wymagać opisywania słowami przypisywanych Wam wykroczeń w protokołach (nie zgadzać się na podawanie tylko n p. art. 27a ust.1 pkt 2 lit b ustawy). W protokołach  pokontrolnych żądać umieszczenia swoich uwag, potwierdzać podpisem treść wykreślając miejsca niewypełnione. Składać do policji, prokuratur, wojewodów, ministrów i innych władz skargi i zawiadomienia o przekraczaniu uprawnień. Wykorzystywać media do upowszechniania przekraczania uprawnień i kompetencji. Podobno znający przepisy czyli mądrzejszy ma rację. Życząc wędkującym na wodach publicznych zadowolenia z wędkowania wg przepisów państwowych pragnę jeszcze wskazać na art. 7 ust. 2 ustawy o rybactwie śródlądowym, który dzieli wody płynące na obwody rybackie i wody poza obwodami. Dlatego przypominam. Każdy może wędkować poza obwodem rybackim na podstawie tylko karty wędkarskiej, a w obwodzie rybackim czyli  w wodzie uprawnionego do rybactwa musi mieć dodatkowo zezwolenie. Przypominam też. Funkcjonariusze w tym i społeczni mają kontrolować przestrzegania ustawy i przepisów wydanych na jej podstawie. Żądanie posiadania członkowstwa w PZW, wnoszenia innych składek i przestrzegania RAPR jest przestępstwem. O takich przypadkach zawiadamiać starostów, wojewodów, prokuraturę lub policję. Może Wam uda się wymusić na funkcjonariuszach przestrzegania przepisów państwowych na wodach publicznych. Tego  Wam życzę. Mnie nie udało się zmusić strażników z woj. mazowieckiego do egzekwowania przepisów państwowych. Oni i inni tak jak za „komuny” żądają stosowania się do RAPR i uchwał okręgów PZW. PSR i PZW nie zauważyli, że w 1989 r. zmienił się w Polsce ustrój.                                                                                                                                                         

niedziela, 19 kwietnia 2015

Rozdział 21

Rozdział 21. Artykuł 27a ust.1 pkt 2 lit b 

ustawy rybackiej jest najczęstszą podstawą nakładania grzywien lub kierowania do sądów wniosków o ukaranie. Wynika to z braku znajomości przepisów państwowych i złej interpretacji przez funkcjonariuszy bezprawnych zezwoleń okręgów PZW. Każdego wędkarza można ukarać a każdego funkcjonariusza można posądzić o przekroczenie uprawnień. Ustawa zobowiązuje wszystkich kontrolujących do kontroli przestrzegania ustawy i przepisów wydanych na jej podstawie a wszyscy wędkarze muszą stosować się do unormowań ustawy i przepisów wydanych na jej podstawie.  Zezwolenia okręgów PZW są bezprawne bo uprawniają do wędkowania na wszystkich wodach użytkowanych przez dany okręg oraz nakazują wnoszenie składek, posiadanie legitymacji PZW i przestrzegania RAPR. Funkcjonariusze a zwłaszcza strażnicy wojewodów i społeczni bezprawnie żądają stosowania się do „warunków zezwolenia” tzn. do RAPR. Strażnicy wojewodów (PSR) i strażnicy społeczni (SSR) działają tym wbrew przepisom ustawy, wbrew państwu i wbrew prawu obywateli do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie wędkowania.  W/w artykuł wylicza trzy rodzaje wykroczeń: -1) nie posiada zezwolenia, - 2) nie stosuje się do warunków zezwolenia, - 3) nie prowadzi rejestru. Wyjaśniam. Każdy wędkarz winien znać granice obwodu rybackiego bo; zezwolenie wymagane jest tylko w obwodzie rybackim. Dodatkowe warunki zezwolenia mogą określać okręgi PZW jako uprawnieni do rybactwa na poszczególne obwody rybackie wg art. 7 ust.2a ustawy rybackiej. RAPR nie są „dodatkowymi warunkami”. Rejestr należy prowadzić tylko w obwodzie rybackim. Ad 1, strażnicy nie znają granic obwodów rybackich i żądają zezwoleń poza obwodami rybackimi oraz nawet na wodach stojących samorządowych przekraczając tym swoje kompetencje. Żądanie zezwoleń poza obwodem rybackim jest przestępstwem. Ad 2, strażnicy żądający stosowania się do warunków w zezwoleniach okręgów PZW popełniają również przestępstwo bo RAPR i inne ograniczenia okręgów są sprzeczne z ustawą. Przypominam. W rozdziale 9 opisałem art.7 ust. 2a ustawy rybackiej w którym  „uprawnione do rybactwa okręgi PZW mogą dodatkowo określać, z uwagi na prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej, tylko w konkretnym obwodzie rybackim: wymiary gospodarcze ryb, limity połowu, czas, miejsce, technikę połowu i prowadzenie rejestru”. Wymiary gospodarcze dotyczą ryb łowionych tylko przez rybaków. Limity połowu, czas, miejsce, technikę połowu jeżeli są określone na konkretny obwód rybacki zalicza się jako wykroczenia. Strażnicy wojewodów i społeczni, powoływani na wnioski okręgów, egzekwujący RAPR Zarządu Głównego PZW i jakieś uchwały okręgów potencjalnymi przestępcami. Ad 3, prowadzenie rejestru złowionych ryb obowiązuje wędkujących tylko w poszczególnych obwodach rybackich o granicach wzdłuż linii brzegu ustalonych w rozporządzeniach dyrektorów RZGW i tylko na wodach płynących. Prowadzenie rejestrów nie obowiązuje poza obwodami i na wodach stojących. Sprawdzić swoje obwody i ich granice w rozporządzeniach dyrektorów RZGW. UWAGA. Ustawa o rybactwie nie wymaga: przynależności do PZW, posiadania legitymacji członkowskiej, wniesienia innych składek, stosowania się do RAPR i uchwał okręgów PZW.  Zezwolenia okręgów PZW a w nich i warunki na wody przez nich użytkowane są niezgodne z ustawą i z rozporządzeniami. Niektóre okręgi PZW mając nielegalne porozumienia z gminami o wędkarskie korzystanie wymuszają przy pomocy funkcjonariuszy posiadania zezwoleń również na te wody stojące. Ustawa o rybactwie nie wprowadziła też na przykład podziału wód płynących na wody nizinne czy górskie. To też dodatkowy zysk okręgów. Brak odpowiedniego nadzoru Rządu i dyrektorów RZGW nad działalnością związku sportowego i jego działalności gospodarczej powoduje osiąganie przez niego nienależnych korzyści finansowych w postaci składek. Już słychać, że ZG PZW na kolejnym zjeździe przekształci związek sportowy w stowarzyszenie by nie pozbyć się władzy nad okręgami i kołami oraz wpływów finansowych. Co robić i jak się bronić przed bezprawiem funkcjonariuszy i dyrektorów RZGW już w następnym rozdziale? 

środa, 15 kwietnia 2015

Rozdział 20

Rozdział 20.  Uwagi końcowe.

W trakcie pisania doszedłem do wniosku, że powinienem używać określenia strona zamiast rozdział. Byłoby to bardziej właściwe. Pan Mariusz B. zwrócił mi też uwagę na mało precyzyjne przedstawienie roli organizacji społecznych w przeprowadzaniu egzaminu na kartę wędkarską. Zdanie w wierszu 6 rozdziału 10 od słowa Egzamin niczego nie wyjaśnia. Zamierzałem w komentarzu napisać, że komisje kół PZW zamiast egzaminować z przepisów państwowych ograniczają się do pytań z RAPR. Powinienem przedstawić przepisy i dopiero je skomentować. Niniejszym, więc podaję. Art.7 ust. 5 ustawy o rybactwie śródlądowym stanowi, że „Kartę wędkarską oraz kartę łowiectwa podwodnego wydaje starosta właściwy ze względu na miejsce zamieszkania zainteresowanej osoby, która złożyła z wynikiem pozytywnym egzamin ze znajomości zasad i warunków połowu ryb przed komisją egzaminacyjną”. Natomiast art.7 ust.7a ustawy określa, że „Uprawniona do powołania komisji egzaminacyjnej jest organizacja społeczna, której statutowym celem jest działanie na rzecz ochrony ryb oraz rozwoju amatorskiego połowu ryb”. Rozporządzenie M R i R W w sprawie połowu ryb oraz … w § 4. 1. podaje, że „Organizacją społeczną uprawnioną do przeprowadzenia egzaminów w zakresie ochrony i połowu ryb w celu uzyskania karty: 1) wędkarskiej – jest organizacja, która na terenie powiatu w dniu 1 stycznia każdego roku liczy, co najmniej 200 pełnoletnich członków, 2) łowiectwa podwodnego – jest organizacja, która na terenie kraju w dniu 1 stycznia każdego roku liczy co najmniej 200 pełnoletnich członków oraz której władze poinformowały starostę, właściwego ze względu na miejsce przeprowadzonego egzaminu, o terminie i regulaminie prowadzonego postępowania egzaminacyjnego oraz składzie komisji egzaminacyjnej. Ustęp 3 § 4 rozporządzenia. „W przypadku braku na terenie powiatu organizacji, która spełnia warunek określony…, osoba ubiegająca się o kartę wędkarska może przystąpić do egzaminu przeprowadzanego przez inną organizację społeczną, która spełnia ten warunek”. UWAGA. Karty wędkarską lub łowiectwa podwodnego wydaje „ten” starosta tylko tym osobom, które są mieszkańcami w „jego” powiecie. Podstawą wydania karty wędkarskiej w tym powiecie jest między innymi załączone zaświadczenie egzaminacyjne organizacji społecznej z tego powiatu. Zaświadczenie na kartę łowiectwa podwodnego może być z innego powiatu.

    Od 1950 r. w Polsce na wodach publicznych przekraczali swe uprawnienia milicjanci a od 1985 r. państwowi strażnicy rybaccy wojewodów, społeczni strażnicy rybaccy wojewódzkich rad narodowych i organizacji społecznych takich jak PZW. Po 1989 r. przekraczają swe uprawnienia w dalszym ciągu strażnicy wojewodów, strażnicy społeczni starostów i okręgów PZW oraz policjanci. Wszyscy działali i działają wbrew prawu wodnego, ustawie o rybactwie śródlądowym i przepisom rozporządzeń wydanych z delegacji tej ustawy. Funkcjonariusze żądali a wielu jeszcze żąda od wędkujących na wodach publicznych nawet poza obwodami rybackimi okazania legitymacji członkowskiej PZW z wniesionymi składkami i stosowania się do Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb uchwalonego przez Zarząd Główny PZW. Prawo wodne pozwala okręgom PZW na prowadzenie tylko w obwodzie rybackim racjonalnej gospodarki rybackiej a ustawa rybacka upoważnia ich do ewentualnego pobierania opłaty za wydanie zezwolenia na amatorski połów ryb w tym konkretnym obwodzie rybackim. Konstytucja pozwala karać Polaków tylko za popełnienie czynów zabronionych określonych w ustawach. Regulamin ZG PZW nie jest ustawą a więc nie jest podstawą do nakładania grzywien lub kierowania wniosków o ukaranie do sądów. Funkcjonariusze w tym zwłaszcza społeczni, z zażenowaniem to stwierdzam, nie mają wiedzy o zasadach i warunkach amatorskiego połowu ryb na wodach publicznych a rozmieszczonych w paru ustawach i kilku rozporządzeniach, o kodeksie wykroczeń i kodeksie postępowania w sprawach o wykroczeniach, o roli związku sportowego PZW w obwodach rybackich na wodach płynących, o granicach obwodów rybackich, o kompetencji uprawnionych do rybactwa w tym Zarządu Głównego i okręgów PZW. W następnym rozdziale skomentuję to zdanie na przykładzie art. 27a ust.1 pkt. 2 lit b ustawy.