Wędkarstwo to
połów ryb na własny użytek przy pomocy wędki lub kuszy. Połów ryb może odbywać
się na wodach Skarbu Państwa, na wodach samorządowych gmin, powiatów,
województw i na wodach prywatnych. Wody
płynące i wody połączone z nimi są własnością Skarbu Państwa oprócz wód płynących w rowach ale na gruntach prywatnych. Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe to wody publiczne. Wody prywatne
to wody osób fizycznych i prawnych. Wody osób prawnych to wody różnych
przedsiębiorstw, stowarzyszeń, związków sportowych w tym i PZW. Posiadacze wód
na gruntach prywatnych i osoby prawne ustalają
własne przepisy wędkowania uwzględniające ochronę zwierząt i roślin. Sejm
uregulował połów ryb na wodach publicznych „prawem wodnym” i „ustawą o
rybactwie śródlądowymi”. Przepisy te dotyczą rybactwa i wędkarstwa. Prawo wodne
reguluje sprawy własności wód, gruntów pokrytych wodami a także zasady
gospodarowanie tymi składnikami w odniesieniu do majątku Skarbu Państwa.
Ustawa art. 7 ust. 2 warunkuje uprawianie amatorskiego
połowu ryb na wodach publicznych od posiadania dokumentu zwanego „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa
podwodnego”. Szkoda, że Sejm w dalszym
ciągu upoważnia organizację społeczną do przeprowadzenia egzaminu ze znajomości
przepisów. Każda organizacja egzaminuje ze znajomości swoich przepisów.
Polscy wędkarze nie znają więc przepisów wędkowania na wodach publicznych. Na
wodach będących własnością PZW nie jest wymagane posiadanie karty wędkarskiej.
Wody Skarbu Państwa i wody samorządowe zabrania się oddawać do organizowania
wędkarstwa. Oznacza to, że na wodach publicznych PZW czy inne organizacje nie
mogą upoważniać swych członków do wędkowania na podstawie legitymacji. Bo od lat - prawo
wodne artykułem 34 dało tylko Polakom prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych
wód publicznych, morskich wód wewnętrznych i terytorialnych dla zaspokajania
potrzeb osobistych w zakresie amatorskiego połowu ryb na zasadach określonych w
odrębnych przepisach. Tymi przepisami są w/w ustawa i rozporządzenia
ministra rolnictwa. Artykuł 34 daje tylko obywatelom Polski możliwość
wędkowania na wodach publicznych bez pośrednictwa PZW tj. bez należenia do PZW,
płacenia innych dodatkowych składek i stosowania się podczas połowu ryb w użytkowanych
obwodach do RAPR uchwalonego przez ZG PZW. Konstytucja
art. 42 daje nam Polakom gwarancję karania tylko za czyny zabronione ustawą.
RAPR nie jest ustawą. Ale policja,
straże rybackie wojewodów i społeczne straże powoływane przez rady powiatów na
wnioski okręgów PZW przekraczają swoje uprawnienia i karzą Polaków za
naruszanie unormowań PZW. To terror funkcjonariuszy państwa i zmuszanie Polaków
składkami do nielegalnego finansowania PZW. Tacy funkcjonariusze państwa stają się
praktycznie faktycznymi przestępcami. Wymaganie stosowania się do RAPR jest
wbrew art. 7 ust. 2a ustawy o rybactwie. Artykuł 7 ust. 2 ustawy rybackiej
wyodrębnia z wód płynących Skarbu Państwa obwody rybackie. Obwód rybacki
obejmuje wody jezior, zbiorników, rzek, kanałów lub cieków naturalnych w
granicach linii brzegu. Obwody takie
oddaje się do tylko do rybactwa. Aby wędkować w takim
obwodzie rybackim należy wykupić zezwolenie na ten obwód. Opłatę ustala
uprawniony do rybactwa. Opłata nie może być składką członkowską PZW. Zezwolenia
wydawane przez okręgi PZW po uiszczeniu składek i na wszystkie wody użytkowane rybacko
są niezgodne z przepisami ustawy. Mimo wszystko „dziwny to kraj”, w którym
jakaś organizacja czerpie korzyści z cudzego majątku. Mam zamiar prosić
Rzecznika Praw Obywatelskich o spotkanie. Poprzedni rzecznicy nie raczyli
zrozumieć sytuacji prawnej PZW na wodach publicznych i nie przywrócili Polakom
ich prawa do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych w
zakresie wędkarstwa.
poniedziałek, 12 października 2015
piątek, 4 września 2015
UWAGI do zaopiniowanych operatów rybackich.
Na wodach publicznych
wg mnie Polacy zostali pozbawieni swych praw. Wynika to z bezprawnego
organizowania wędkarstwa przez PZW i z zaopiniowanych operatów rybackich. Zaopiniowany operat rybacki jest niezbędny
osobie fizycznej lub prawnej do ubiegania się, zgodnie z art.13 prawa wodnego,
o otrzymanie obwodu rybackiego (woda uprawnionego do
rybactwa) do użytkowania rybackiego. Będąc do 2014 r. biegłym
sądu z wędkarstwa z przykrością stwierdzam, że sądy, prokuratury, jednostki
opiniujące operaty, strażnicy rybaccy i prawnicy miesięczników wędkarskich nie
mają pełnej wiedzy o przepisach państwowych dotyczących rybactwa, wędkarstwa i
pozycji prawnej PZW po 1989 roku. Obecny związek wędkarski (PZW) jako osoba
prawna może prowadzić wędkarstwo tylko na własnych
wodach. Wody publiczne samorządowe i Skarbu Państwa to dla PZW wody cudze. PZW
nie ma do nich żadnych praw, może co najwyżej ubiegać się, w oparciu o art. 37
prawa wodnego, o rybackie korzystanie. Okręgi PZW i inne osoby w wyniku
konkursów i po zawarciu umów z RZGW otrzymały poszczególne obwody rybackie
do prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej. Użytkownicy mogą w nich
łowić tylko na narzędzia i urządzenia połowowe. Obwód rybacki to wody
jezior, zbiorników wodnych, rzek, kanałów, lub cieków naturalnych w granicach linii brzegu. Wody płynące poza
liniami brzegu nie są obwodem rybackim i można na nich wędkować posiadając
kartę wędkarską czyli za darmo. Obecnie obowiązujące, zmienione w 2015 r.,
rozporządzenie dotyczące operatów Minister Rolnictwa opublikował w Dzienniku
Ustaw z 3 lutego 2015 r. poz. 177. Operat rybacki ma określać zasady
prowadzenia racjonalnej gospodarki
rybackiej w konkretnym obwodzie rybackim i podlega zaopiniowaniu.
Jednostkami opiniującymi wyznaczono: Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w
Olsztynie, Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie i Instytut
Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie. Podaję,
że obwody rybackie i ich granice ustanawiają rozporządzeniami dyrektorzy RZGW i
muszą je ogłaszać w wojewódzkich dziennikach urzędowych by wędkarze znali ich
granice. Obwody rybackie wyznacza się tylko na wodach płynących Skarbu Państwa.
W Polsce „każdy” ma prawo do powszechnego korzystania
z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb na zasadach określonych przepisami
państwowymi (art. 34 prawa wodnego). Na wędkowanie w obwodzie rybackim
ustawa wymaga, oprócz karty wędkarskiej posiadania dodatkowo zezwolenia za opłatą na dany obwód. Wymaganie
przez okręgi zezwoleniem członkostwa w PZW, wnoszenia składek i stosowania się
do RAPR są sprzeczne z ustawą. PZW
nie ma upoważnienia ustawowego do organizowania wędkarstwa na wodach
publicznych z uwagi na „prawo każdego” do amatorskiego połowu ryb.
Przypominam też, że ustawa o rybactwie śródlądowym art. 1 ust.1 pkt1 i art. 6 ust.1
zezwala tylko na chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę
rybacką. Ani prawo wodne, ani ustawa o rybactwie nie dopuszczają tworzenia
innych gospodarek rybackich. Rybactwo jest jedyną prawem usankcjonowaną
działalnością gospodarczą okręgów PZW i tylko w obwodach rybackich
na wodach płynących Skarbu Państwa. Chów
i hodowlę ryb prowadzi się w przeznaczonych do tego obiektach wodnych a
racjonalną gospodarkę rybacką w obwodach rybackich. Powyższe
informacje wynikają z ustaw. Instytut
Rybactwa Śródlądowego, bez upoważnienia ustawy, wyodrębnił „aż cztery główne
typy gospodarek”. Ciekawe na podstawie jakich przepisów? Zastanawiałem się
też dlaczego jakiś związek, bez podstawy prawnej, upoważnia swoich członków do
wędkowania na cudzych wodach? Wynika to z operatów a odkrył to p. R. ze
Strzelec. Taka działalność jest wg mnie nielegalna bo PZW nigdy nie
miało ustawowego upoważnienia do prowadzenia wędkarstwa na wodach publicznych a i „przyzwolenie komuny
z 1950 r. do tego” skończyło się w 1989 roku. Komisje konkursowe RZGW przyznające
obwody nie badały dokumentów pod względem prawnym. Operaty dotknięte są wadą
prawną. W wyniku analizy umów o rybactwo, załączonych do nich zaopiniowanych
operatów rybackich i informacji internetowych stwierdziłem, że jednostki
opiniujące operaty określając bezprawnie rodzaje gospodarek rybackich przekraczały
swoje kompetencje. Wg mnie mogło to wynikać z niezrozumienia § 5 ust.1 pkt1
rozporządzenia wymagającego określania typu prowadzonej gospodarki rybackiej.
„Opiniujące Jednostki” wymyśliły, wbrew przepisom ustaw, m.in.: „normalną” czy „klasyczną” gospodarkę
wędkarską, rybacko-wędkarską, wędkarsko-rybacką, towarową czy wyspecjalizowaną.
Niezrozumiałe jest sformułowanie „gospodarka wędkarska” na czym ma ona polegać
i jak ją pogodzić z prawem Polaka do
powszechnego korzystania z wód publicznych. Zespoły opiniujące tworząc gospodarkę
rybacko-wędkarską zalegalizowały, chyba nieświadomie, „operatem” prowadzenie również przez okręgi PZW wędkarstwa na wodach Skarbu
Państwa. Okręgi i straże rybackie nie mając pojęcia o granicach obwodów
egzekwowały wędkarstwo PZW na wszystkich wodach Skarbu Państwa a nawet na
wodach stojących samorządowych. W ten sposób, okręgi, straże i „operaty”
pozbawiły Polaków możliwości wędkowania w oparciu o „prawo do powszechnego
korzystania z wód publicznych”. Okręgi PZW upoważnione „takim operatem” do
gospodarki rybacko-wędkarskiej uzależniły zezwoleniem możliwość wędkowania na
wodach publicznych od członkostwa w PZW, wnoszenia innych składek i stosowania
się do regulaminu uchwalonego przez ZG PZW. Straże rybackie wojewodów, nie
znające granic wód uprawnionego do rybactwa, egzekwowały mandatami i poprzez
sądy stosowania się do bezprawnych warunków zezwolenia. Zezwolenia, jak
powszechnie wiadomo, udostępniane są, wbrew ustawie, na wszystkie użytkowane
(obwody) wody danego okręgu czyli są nielegalne. Tak więc zespoły
opiniujące operaty doprowadziły do bezprawia na wodach publicznych. Umożliwiły okręgom
PZW pobieranie co roku nienależnych korzyści finansowych w postaci składek na
szkodę obywateli na kwotę około 100 ml zł. Okręgi i ZG PZW wprowadziły też,
wbrew ustawom, na wodach publicznych wody górskie, krainy lipienia, pstrąga czy
łowiska specjalne by uzyskiwać dodatkowe korzyści finansowe. Bezprawne są też
wymiary ochronne określone RAPR. Okręgi PZW z „przyzwyczajenia z komuny” nie stosują
się do obowiązujących przepisów a minister nie ma chyba ochoty ani woli od 1989
r. do przywrócenia Polakom ich praw na wodach publicznych. Rybactwo to jedyna prawem usankcjonowana działalność gospodarcza PZW
w obwodach rybackich i tylko na wodach płynących Skarbu Państwa. Poprzedni
Rzecznicy, źle poinformowani o roli PZW na wodach publicznych nie podjęli
działań w obronie praw obywatelskich. Ciekawe dlaczego Minister rolnictwa a
zwłaszcza zastępca dyrektora Departamentu Rybołówstwa nie ma wiedzy o
bezprawnym działaniu okręgów i ZG PZW na wodach publicznych. Miesięczniki
wędkarskie uznają RAPR a przepisy państwowe interpretują na korzyść PZW. Pisząc
powyższe mam nadzieję, że może „Ktoś” zainteresuje się problemem i przyczynami pozbawienia
Polaków prawa do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie
amatorskiego połowu ryb. Proszę też Osoby na kierowniczych stanowiskach o
spowodowanie przestrzegania i stosowania się do przepisów państwowych na wodach
publicznych. Pozwalam sobie przesłać emaile do: Ministra Rolnictwa i Rozwoju
Wsi, Rektorów Uniwersytetów, Dyrektora Instytutu, Nowego Rzecznika Praw
Obywatelskich, Prezesa NIK, Prezesa KZGW, Redaktora Naczelnego Wędkarskiego
Świata. Obywateli, „każdego” z kartą wędkarską zmuszanych od lat „zezwoleniemi”
do członkostwa w PZW i pozbawionych prawa do powszechnego korzystania
wędkarskiego z wód publicznych proszę o składanie skarg i protestów.
Z
poważaniem. mgr Władysław Walczak.
Tekst umieszczono na blogu http://rybanaga.blogspot.com
.
wtorek, 18 sierpnia 2015
Wędkarze i miesięczniki wędkarskie
Redaktorzy Naczelni miesięczników wędkarskich.
Szanowni Panowie
z przykrością informuję, że miesięczniki podają błędne informacje o przepisach państwowych
na wodach publicznych i o PZW. PZW w 1989 r. wraz ze zmianą ustroju utraciło
„zawłaszczone” wody publiczne do organizowania wędkarstwa na wodach publicznych,
czyli do pobierania składki członkowskiej, innych składek i ustalania przepisów
dla wędkujących na wodach publicznych. Nigdy też po 45 r. przepisy państwowe
nie upoważniały jakiegokolwiek stowarzyszenia do organizowania wędkarstwa na wodach
samorządowych stojących i na wodach płynących Skarbu Państwa. To co organizuje
PZW w zakresie wędkarstwa na wodach publicznych to pozbawienie Polaków ich prawa do powszechnego korzystania z
wędkarstwa oraz osiąganie nienależnych korzyści finansowych do 100 ml. zł. rocznie
w postaci składek. Pozwalam sobie przypomnieć, że ustawa - Prawo wodne art. 13 ust. 2 upoważnia dyrektorów
regionalnych zarządów gospodarki wodnej do oddawania
tylko obwodów rybackich w użytkowanie rybackie. Polacy, obywatele, każdy, artykułem 34
prawa wodnego, otrzymali wody publiczne do amatorskiego połowu ryb wg przepisów
państwowych i bez pośrednictwa jakiejkolwiek organizacji. Oznacza to, że
osoby fizyczne i prawne w tym i PZW nie
mają prawa na wodach publicznych organizować swych struktur, pobierać składek
czy ustanawiać jakieś regulaminy wędkowania. Prawo wodne art. 37 ust. 8 pozwala tylko różnym osobom na rybackie
korzystanie. Każdy Polak natomiast w oparciu o kartę wędkarską ma
prawo uprawiać amatorski połów ryb na wodach samorządowych stojących i na
wodach płynących Skarbu Państwa poza obwodami rybackimi. Każdy Polak
może również wędkować w obwodzie rybackim jeżeli wykupi od uprawnionego
w tym i od PZW zezwolenie za opłatą na dany obwód rybacki. Wymuszanie
zezwoleniem przynależności do
PZW pobieranie wpisowego, składki członkowskiej i innych składek jest
sprzeczne z art. 7 ust. 8 ustawy rybackiej. Pobieranie składek to działalność,
wg mnie przestępcza. Pragnę
uzmysłowić wszystkim, że posiadacz zezwolenia może wędkować w obwodzie na który wykupił zezwolenie a oprócz tego w wodach
samorządowych i poza obwodami rybackimi czyli w: rowach, bagnach, bajorach,
zatokach bez dopływów, zalewach, rozlewiskach i we wszystkich urządzeniach
wodnych o ile jest do nich dostęp z brzegu czy poprzez wodę. Urządzenia wodne
to n/p: porty, ujęcia wód, przystanie, kąpieliska itp. Wynika to z art.
1 i 7.2 ustawy o rybactwie śródlądowym.
Poza tym art.7 ust.2 dzieli wody płynące
Skarbu Państwa na dwa rodzaje: 1)- wody uprawnionego do rybactwa (obwody
rybackie) i 2)- wody poza obwodami rybackimi. Stwierdzam, że okręgi PZW są wg przepisów państwowych i umów tylko uprawnionymi
do rybactwa i mogą przy pomocy narzędzi i urządzeń
połowowych-rybackich łowić ryby i inne organizmy żyjące w wodach obwodów
rybackich czyli w wodach uprawnionego do rybactwa. Minister rolnictwa a
zwłaszcza, wg mnie, Departament Rybołówstwa nie wymagają stosowania się do
przepisów państwowych lub są zmuszani do tego przez komisję sejmową ds.
wędkarskich albo poprzez układy do tolerowania PZW i ich bezprawnych działań na
wodach publicznych. Nie rozróżnia się wędkarstwa od rybactwa.
Myślę też, że znajomość przepisów państwowych z zakresu wędkarstwa i rybactwa
jest żadna. Dotyczy to wędkarzy, Państwowej Straży Rybackiej, Społecznej Straży
Rybackiej będącej w dyspozycji okręgów PZW, dyrektorów RZGW, KZGW, jednostek
uprawnionych do opiniowania operatów rybackich, miesięczników wędkarskich,
Rzecznika Praw Obywatelskich, policji, straży miejskich i gminnych a nawet
NIK-u. Nie ma też podstawowej wiedzy „co to jest obwód rybacki, jakie są jego
granice” oraz czym to skutkuje? Co gorsze PZW i wędkarze nie mają pojęcia co
oznacza prawo obywatela do korzystania
ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych i zgodnie z przepisami
państwowymi. Przykre ale prawdziwe. Stąd bałagan i bezprawie na wodach
publicznych. Błędna jest też
interpretacja, że dyrektor RZGW jest uprawnionym do rybactwa wg art. 4 ust. 1
pkt 2 ustawy rybackiej. Bycie uprawnionym do rybactwa w obwodzie rybackim
uwarunkowane jest ustępami 2, 3 i 4 art.13 prawa wodnego czyli opłatą, udziałem w konkursie ofert,
posiadaniem pozytywnie zaopiniowanego operatu rybackiego i umowy o rybactwo na
przynajmniej 10 lat. Udowodnił to NIK. Niektórzy prawnicy manipulują przepisami
n/p punktem 3 § 5 nowego rozporządzenia w sprawie operatu jako możliwości odstępowania
od połowów ryb na narzędzia i urządzenia połowowe. Okręgi PZW zgodnie z umowami
zawartymi z dyrektorami RZGW muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką. Akcja „Stop sieciom w PZW”, choć słuszna,
jest niemożliwa bo oznacza likwidację działalności gospodarczej w PZW a tym
samym likwidację PZW. PZW istnieje i ma się dobrze mimo wymuszania
zezwoleniami członkostwa, składek i stosowania się do RAPR. Dziwne ale
„warszawka” nie pozwala by tylu „zasłużonych” działaczy poszło z kijami łowić
ryby. Proponuję WŚ „Stop składkom na
wodach publicznych”. Może to skutkować delegalizacją PZW. Byłoby to wreszcie zgodne
z prawem i życzeniami Polaków. Stop sieciom to stop umowom RZGW o rybactwo z PZW.
To pozbawienie podstawy prawnej istnienia PZW na wodach publicznych. Nie
jest to na razie możliwe. Potrzeba na to lat do czasu wygaśnięcia istniejących umów
o rybactwo. Delegalizacja załatwiłaby jedynie bezprawie PZW na wodach publicznych
w zakresie wędkarstwa. Pragnę także
zwrócić uwagę na art.1 ust.1. pkt 1 i ust. 2 oraz art. 6 ust.1. ustawy
rybackiej które określają rodzaje gospodarek rybackich. Zgodnie z tymi
przepisami na wodach publicznych można prowadzić chów, hodowlę i racjonalną gospodarkę rybacką. W ustawach nie ma
i nie było „wymyślanych” gospodarek:
rybacko – wędkarskich, wędkarsko – rybackich, prawidłowej, wg Olsztyna,
gospodarki wędkarskiej a wg Szczecina: gospodarki rybacko towarowej, gospodarki
rybacko – wędkarskiej, gospodarki wędkarskiej i gospodarki rybackiej
wyspecjalizowanej. Uniwersytety w
Olsztynie i w Szczecinie oraz Instytut w
Olsztynie nie zostały ustawą upoważnione do określania rodzajów gospodarek
innych niż w ustawie. Rozporządzenie o operatach rybackich też nie
upoważnia „uprawnionych jednostek” do wymyślania w/w typów gospodarek
rybackich. Sądzę, że nie do wszystkich dotarł jeszcze 1989 r. i, że PZW nie ma upoważnienia by zezwoleniami na
obwody rybackie na wodach Skarbu Państwa wymagać od Polaków: członkowstwa w
PZW, wnoszenia innych składek, przestrzegania RAPR uchwalonego przez ZG PZW, pobierania
innych bardzo wysokich składek n/p za trolling czy tworzenia na wodach
publicznych łowisk górskich czy specjalnych. Porady prawne i treści w
artykułach miesięczników wędkarskich nie są precyzyjne a często wprowadzają w
błąd wędkujących. Miesięczniki, nie
wiedzieć dlaczego, nie przedstawiają przepisów państwowych. Przywołują
natomiast Regulamin ZG PZW lub „warunki” zezwolenia nie wiedząc chyba, że „takie
zezwolenia PZW” są sprzeczne z ustawą czyli są bublem prawnym. Ustawa
wymaga udostępniania zezwoleń za opłatą
tylko na poszczególne obwody. Warunki
zezwolenia, przypominam, muszą być
zgodne z art. 7 ust. 2a ustawy rybackiej. RAPR ZG PZW nie obowiązuje na wodach
publicznych bo te wody nie są własnością PZW. Niektórzy twierdzą nawet,
wbrew przepisom, że uprawniony ma prawo do wyłączania
z amatorskiego połowu ryb konkretnych rejonów użytkowanego akwenu. Podaję, że uprawniony nie musi nawet
informować wędkarzy o planowanych odłowach. Wędkarz ma obowiązek (art. 8 ust. 1 pkt 12 lit a ustawy) połowu ryb powyżej 50 m od ustawionych
narzędzi połowowych rybackich. Parodią z Konstytucji i z art. 22 ust. 2
ustawy jest karanie przez PSR wojewodów wędkarzy za niestosowanie się do RAPR. Zastanawiam się kiedy wreszcie ludzie,
wędkarze, organy władzy, administracja, uczeni czy czołowi działacze PZW będą
poważnie traktowali przepisy państwowe i cudzą własność. Okręg PZW n/p Mazowiecki
wpisał do zezwolenia drobne wody i jeziora poza obwodami a Straż Wojewody
mandatami wymaga na niektórych z nich respektowania RAPR. To właśnie wymaga nagłośniania. Kiedy wreszcie ludzie,
wędkarze, organy władzy, administracja w tym i RZGW, upoważnieni do opiniowania
operatów czy „aktyw” PZW zrozumieją co
to jest prawo do powszechnego
korzystania ze śródlądowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych, z wód
morza terytorialnego i wg przepisów państwowych? Mam nadzieję, że zobligują
Panowie redaktorzy swych pracowników do prezentowania właściwych przepisów
prawnych i traktowania PZW jako uprawnionych do rybactwa. Wracam na swój blog, http://rybanaga.blogspot.com na którym
będę dalej prezentował swoje przemyślenia i właściwe przepisy państwowe.
Zezwalam na przedruki, na wykorzystywanie zamieszczanych tam informacji i
wiedzy. Dzięki książce „Wędkarstwo spinningowe” p. J. Kolendowicza i swej
wiedzy z przepisów państwowych uprawiam spinning na wodach poza obwodami i w
dodatku za darmo. Przy pomocy wędkarzy a zwłaszcza redaktorów miesięczników
wędkarskich moglibyśmy zlikwidować PZW jako ostatnią ostoję komuny. Połów
sieciami to działalność rybacka legalna, którą Rząd mógłby zlikwidować. Upublicznienie
wymuszania przez okręgi PZW zezwoleniami członkowstwa w PZW, żądania innych
składek, wymaganie stosowania się do RAPR spowoduje, mam nadzieję,
delegalizację PZW jako związku sportowego lub jak chcą działacze
stowarzyszenia. Moje wcześniejsze propozycje nie zostały zaakceptowane
przez miesięczniki wędkarskie. Likwidacja PZW przywróci Polakom ich prawo i
zostanie tym samym zlikwidowana rabunkowa gospodarka rybacka. Polecam Panom Redaktorom
te uwagi i propozycje. Polecam też następne moje uwagi o przepisach i
problemach dotyczących wód publicznych. Z poważaniem. Władysław Walczak
piątek, 22 maja 2015
Komentarz do komentarzy
Moje trzy grosze w sprawie artykułu „Wędkarze wyrzuceni z
jezior” zamieszczonego w WŚ 4/2015 i komentarz do komentarzy w WŚ 5/2015
Redaktora Naczelnego p. Jacka Kolendowicza i p. prof. dr hab. Arkadiusza Wołosa
– kierownika Zakładu Bioekonomiki Rybactwa w Instytucie Rybactwa Śródlądowego w
Olsztynie. Muszę przypomnieć, że w 1989 r. zmienił się
ustrój w Polsce. Zmieniono przepisy i decyzje Rządu PRL. PZW stał
się stowarzyszeniem a później związkiem sportowym i stracił pozycję „nadwłaściciela”
wód publicznych do organizowania na nich wędkarstwa. Obecnie Polak – każdy może wędkować
korzystając z prawa Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych i bez pośrednictwa
PZW. Obecne PZW zajmuje się tylko rybactwem na podstawie umów cywilnoprawnych i
tylko w obwodach rybackich. Z braku znajomości i rozumienia aktualnych
przepisów dyrektorzy RZGW „wyrzucili z
obwodów rybackich obywateli posiadających karty wędkarskie lub karty łowiectwa
podwodnego”. Naruszyli tym prawo i pozbawili obywateli prawa do
powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego połowu ryb.
Kontrola gospodarki rybackiej przez NIK nie zmieniła bezprawia na wodach
publicznych w wykonaniu RZGW i PZW. Po tej kontroli RZGW bezprawnie zakazały
Polakom połowu ryb na wędkę w obwodach nie oddanych do rybactwa a PZW w dalszym
ciągu i wbrew ustawie pobiera składki a zezwoleniem
zobowiązuje posiadaczy kart do przestrzegania Regulaminu uchwalonego przez
Zarząd Główny PZW. Dla ścisłości podaję, że związek sportowy PZW nie jest właścicielem
wód publicznych. Okręgi PZW są tylko uprawnionymi
do rybactwa i tylko w obwodach rybackich. Ustawa zobowiązuje „uprawnionych” do
sprzedawania zezwoleń na amatorski połów ryb za ewentualną opłatą na
poszczególne obwody. Granice obwodów w drodze rozporządzeń określili
dyrektorzy RZGW. Niektóre twierdzenia w miesięcznikach i komentarzach, moim
zdaniem, nie pokrywają się z przepisami państwowymi. Rybactwo to działalność gospodarcza
polegająca na zarobkowym połowie ryb i organizmów wodnych na narzędzia i
urządzenia połowowe i tylko w obwodach rybackich na wodach płynących Skarbu Państwa. Obwód rybacki to wydzielona powierzchnia
wody płynącej w granicach linii brzegu i tylko nad gruntem Skarbu Państwa.
Zgodnie z prawem wodnym i z ustawą rybacką można wyróżnić chów, hodowlę i
racjonalną gospodarkę rybacką jako rodzaje gospodarki rybackiej. Zasady i warunki rybackiego
korzystania z obwodu rybackiego są określone w przepisach ustawy
o rybactwie śródlądowym. Zasady i warunki amatorskiego połowu ryb na wodach
płynących Skarbu Państwa i na wodach stojących na gruntach samorządowych określa
ta sama ustawa o rybactwie. Z pewnym
zażenowaniem stwierdzam, że większość nie rozróżnia wędkarstwa od
rybactwa. Wód publicznych od wód PZW. Niezrozumiałe jest też dla większości
„prawo Polaka do powszechnego korzystania z wód publicznych”. Twierdzę też, że dyrektorzy
RZGW nie są uprawnionymi do
rybactwa wg art. 4. ust. 1. pkt 2 ustawy rybackiej. Prawo wodne art. 13
ust. 2 upoważnia dyrektorów do oddawania obwodu rybackiego do rybackiego korzystania. Wg tego samego
artykułu uprawnionym do rybactwa może
być ten, kto spełnia warunki określone
w ustępach 3, 4 i 5 tj. musiałby posiadać umowę za opłatą roczną na okres co
najmniej10 lat, posiadać pozytywnie
zaopiniowany operat rybacki i wygrać konkurs ofert na dany obwód. Dyrektorzy RZGW
są organami administracji, zakładami budżetowymi i mają realizować zadania art.
92 prawa wodnego. Podaję też, że statuty nadane regionalnym zarządom przez
Ministra Środowiska nie upoważniają dyrektorów do czasowego prowadzenia
racjonalnej gospodarki rybackiej w poszczególnych obwodach nie oddanych do rybactwa. Informuję, że
sprzedawane lub dawane zezwolenia, jak robili to dyrektorzy, na wszystkie obwody nie oddane do rybactwa
były sprzeczne z ustawą. Ustawa rybacka wymaga pobierania opłat za wydane
zezwolenia tylko na poszczególne obwody. Ustawa
o rybactwie śródlądowym nie
upoważnia też dyrektorów RZGW do wyłączania obwodów z amatorskiego połowu ryb. Podaję,
że nawet taki organ władzy jakim jest zarząd województwa może w drodze uchwały wskazać miejsce i czas,
w którym obowiązuje całkowity albo częściowy zakaz amatorskiego połowu ryb. Z
uwagi jednak na prawo każdego do powszechnego korzystania z wód publicznych
zarząd wojewódzki musi uchwałę ogłosić i opublikować w wojewódzkim dzienniku
urzędowym. Dyrektor RZGW Warszawa niczym Sejm opracował własny, wbrew ustawie,
regulamin wędkowania, sprzedawał zezwolenia po różnych cenach dyskryminując tym
Polaków i cudzoziemców. Takie naruszanie prawa winno być zgłaszane do
prokuratorów prokuratur rejonowych jako przekroczenie uprawnień z art. 231 kk. Ustawy nie upoważniają uprawnionych do
rybactwa w tym i PZW do organizowania wędkarstwa nawet w obwodach rybackich tj.
do wymagania zezwoleniem: - członkostwa w PZW, posiadania legitymacji, wnoszenia
innych składek i przestrzegania RAPR uchwalonego przez ZG PZW. Wody
publiczne to dla PZW wody cudze a wykorzystywanie ich do pobierania
nienależnych korzyści finansowych w postaci składek określam to jako czyn
zabroniony z art. 286 § 1 kk. Amatorski
połów ryb może odbywać się zgodnie z art. 1 ustawy rybackiej w powierzchniowych
wodach śródlądowych, w wodach znajdujących się w urządzeniach wodnych oraz w
obiektach przeznaczonych do chowu lub hodowli ryb. Słusznie prof. Wołos
zwrócił uwagę, że amatorski połów winien odbywać się wg przepisów odrębnych tj.
ustawy o rybactwie śródlądowym wskazując na art. 7 ust. 2. Pragnę zauważyć, że art. 7 ust. 2 ustawy to dwa przepisy.
Pierwszy upoważnia „każdego” do wędkowania na podstawie kart w wodach poza wodą
uprawnionego do rybactwa. Drugi wymaga posiadania przez wędkującego dodatkowo
zezwolenia, jeżeli amatorski połów odbywa się w wodzie uprawnionego
do rybactwa. Muszę tu dodać, że wędkujący w obwodzie rybackim winien
posiadać zezwolenie na „ten” konkretny obwód a wynika to z art. 7. ust. 2a
ustawy. Płynące wody publiczne nie podlegają obrotowi cywilnoprawnemu za
wyjątkiem np. rybactwa. Pozwalam sobie zauważyć, że, amatorski połów ryb na wodach publicznych może uprawiać „każdy” i bez
pośrednictwa osób fizycznych i prawnych w tym PZW czy RZGW. Artykuł. 7 ust. 2
ustawy rybackiej podzielił wody płynące na dwa obszary wodne tj. wody
uprawnionego do rybactwa (obwody rybackie) i pozostałe wody. Wody pozostałe
to wody w urządzeniach wodnych {porty, przystanie, kąpieliska, ujęcia wodne
itp. (art. 9 prawa wodnego)} i wody poza linią brzegu czyli poza granicą obwodu
tj. zatoki bez dopływów, zalewy, rozlewiska, bajora, mokradła czy starorzecza.
„Każdy” posiadacz karty może wędkować również na wodach samorządowych i w
obwodach nie oddanych do rybactwa. „Każdy”
z kartą może wędkować w „tym” obwodzie rybackim (woda uprawnionego do
rybactwa) jeżeli będzie posiadał
zezwolenie na ten obwód. Uważam, że dyrektorzy RZGW winni zrewidować
dotychczasowe obwody i granice obwodów by dopasować je do możliwości
finansowych ewentualnych przyszłych uprawnionych. Obwód np. na rzece Ochni przepływającej
przez Kutno nie powinien być obwodem bo nie ma w nich ryb ani dla wędkarzy ani
dla rybaków. Takich obwodów może być sporo. Dziwne dla mnie też są użyte zwroty np. „klasyczna gospodarka
wędkarska” czy „w postaci nadzoru gospodarczego”. Co to jest klasyczna
gospodarka wędkarska, na czym ma polegać, z jakiego przepisu ustaw ona wynika,
kto ma ją organizować i na jakich wodach?
Dyrektorzy RZGW nie są upoważnieni ustawą do nadzoru nad wędkującymi nawet w
obwodach rybackich. Pragnę uzmysłowić wszystkim, że Sejm dał tylko Polakom
prawo do wędkowania w obwodach rybackich i w pozostałych wodach publicznych. Okręgi PZW są tylko „rybakami”. Mogą tylko
łowić ryby sieciami, narzędziami i urządzeniami połowowymi. Stop sieciom w
PZW to jednocześnie wzywanie do likwidacji PZW. Jestem za likwidacją rybactwa śródlądowego
czyli za „Stop sieciom nie tylko w PZW. Jestem też za no-kill ale
adresowanym do każdego wędkującego na wodach publicznych. Uważam, że w
nowym ustroju warto poznać nowe przepisy i pozycję prawną PZW. Kontrolę przestrzegania ustawy i przepisów wydanych
na jej podstawie mają wykonywać odpowiedni funkcjonariusze. mgr Władysław Walczak.
Były biegły sądu z wędkarstwa.
piątek, 1 maja 2015
Rozdział 22
Rozdział 22.
Szanowni
Wędkarze!
Proszę zwrócić uwagę, że prawo
„każdego” do powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie amatorskiego
połowu ryb zależy od warunków określonych w ustawie o rybactwie śródlądowym
i od przepisów w rozporządzeniach ministra rolnictwa. Aby wędkować na wodach
publicznych należy posiadać kartę
wędkarską a w obwodzie rybackim
dodatkowo zezwolenie. Wszystkie wody
mają swego właściciela a każdy obwód winien mięć uprawnionego do rybactwa. Twierdzę,
że dyrektorzy RZGW nie są uprawnionymi do rybactwa na mocy art. 4 ust. 1
pkt 2 ustawy rybackiej bo nie spełniają warunków zawartych w art. 13 ust. 3, 4
i 5 prawa wodnego. Poza tym dyrektorzy są administracją, wykonują zadania z
art. 92 prawa wodnego i mają oddawać obwody
rybackie w drodze oddania obwodu rybackiego do
użytkowania rybackiego (patrz art.
13 ust. 2 prawa wodnego). Dyrektorzy
RZGW nie zostali upoważnieni ustawą do wyłączania obwodów rybackich z
amatorskiego połowu ryb. Brak takiego upoważnienia w ustawie. Proponuję wędkarzom
ze Szczecinka i innym o składnie skarg na dyrektorów RZGW do prokuratur o
przekraczanie uprawnień (patrz porady prawne WŚ z kwietnia). Wojewódzkie Sądy
Administracyjne są też właściwe ale pobierają opłatę. Szanowni, nie stowarzyszeniowi, Wędkarze mamy prawo do powszechnego
korzystania z wód publicznych ale „każdy kto chce” a ma trochę władzy nad
obywatelami i pieniądze praktycznie „robi co chce” nawet wbrew prawu. Mam na
myśli PZW. Do znęcających się
nad wędkarzami i prawem z braku wiedzy o przepisach zaliczam: NIK, ministerstwa, Prezesa KZGW i
dyrektorów RZGW, ZG PZW i okręgi, policję, straże rybackie wojewodów, społeczne
straże starostów i okręgów PZW a nawet straże gminne nieuprawnione do kontroli
wędkujących. Chciałem zainteresować przepisami i problemami miesięczniki
wędkarskie. Nic z tego. Nie są zainteresowani. Poprzedni i obecny Rzecznik Praw
Obywatelskich nie podjęli bezprawia na wodach publicznych z braku znajomości
roli PZW i wszystkich przepisów wędkarskich. Zostaliśmy sami i w dodatku na wodach publicznych jesteśmy dyskryminowani przez PZW. Stąd moja decyzja o
opracowaniu tej broszury. Co robić? Proponuję. Poznać przepisy i kompetencje
innych. Posiadać przy sobie podczas wędkowania tę broszurę a także ustawę o
rybactwie śródlądowym. Wskazywać kontrolującym ich kompetencje z ustawy. Notować
kontrolujących żądających stosowania się do RAPR i uchwał okręgów. Wzywać
policję aby chroniła wędkującego przed bezprawnymi żądaniami kontrolujących.
Wymagać opisywania słowami przypisywanych Wam wykroczeń w protokołach (nie
zgadzać się na podawanie tylko n p. art. 27a ust.1 pkt 2 lit b ustawy). W protokołach pokontrolnych żądać umieszczenia swoich uwag,
potwierdzać podpisem treść wykreślając miejsca niewypełnione. Składać do
policji, prokuratur, wojewodów, ministrów i innych władz skargi i zawiadomienia
o przekraczaniu uprawnień. Wykorzystywać
media do upowszechniania przekraczania uprawnień i kompetencji. Podobno znający
przepisy czyli mądrzejszy ma rację. Życząc
wędkującym na wodach publicznych zadowolenia z wędkowania wg przepisów
państwowych pragnę jeszcze wskazać na art. 7 ust. 2 ustawy o rybactwie
śródlądowym, który dzieli wody płynące na obwody rybackie i wody poza
obwodami. Dlatego przypominam.
Każdy może wędkować poza obwodem rybackim na podstawie tylko karty
wędkarskiej, a w obwodzie rybackim czyli w wodzie uprawnionego do rybactwa musi mieć
dodatkowo zezwolenie. Przypominam też.
Funkcjonariusze w tym i społeczni mają kontrolować przestrzegania ustawy i
przepisów wydanych na jej podstawie. Żądanie posiadania członkowstwa w PZW,
wnoszenia innych składek i przestrzegania RAPR jest przestępstwem. O takich
przypadkach zawiadamiać starostów, wojewodów, prokuraturę lub policję. Może Wam uda się wymusić na funkcjonariuszach
przestrzegania przepisów państwowych na wodach
publicznych. Tego Wam
życzę. Mnie nie udało się zmusić
strażników z woj. mazowieckiego do egzekwowania przepisów państwowych. Oni i
inni tak jak za „komuny” żądają stosowania się do RAPR i uchwał okręgów PZW. PSR
i PZW nie zauważyli, że w 1989 r. zmienił się w Polsce ustrój.
niedziela, 19 kwietnia 2015
Rozdział 21
Rozdział 21. Artykuł 27a ust.1 pkt 2 lit b
ustawy rybackiej
jest najczęstszą podstawą nakładania
grzywien lub kierowania do sądów wniosków o ukaranie. Wynika to z braku znajomości
przepisów państwowych i złej interpretacji przez funkcjonariuszy bezprawnych zezwoleń okręgów PZW. Każdego wędkarza
można ukarać a każdego funkcjonariusza można posądzić o przekroczenie
uprawnień. Ustawa zobowiązuje wszystkich kontrolujących do kontroli przestrzegania ustawy i przepisów wydanych na jej podstawie a wszyscy wędkarze muszą
stosować się do unormowań ustawy i
przepisów wydanych na jej podstawie. Zezwolenia
okręgów PZW są bezprawne bo uprawniają do wędkowania na wszystkich wodach
użytkowanych przez dany okręg oraz nakazują wnoszenie składek, posiadanie
legitymacji PZW i przestrzegania RAPR. Funkcjonariusze a zwłaszcza strażnicy
wojewodów i społeczni bezprawnie żądają stosowania się do „warunków zezwolenia”
tzn. do RAPR. Strażnicy wojewodów (PSR) i strażnicy społeczni (SSR) działają
tym wbrew przepisom ustawy, wbrew państwu i wbrew prawu obywateli do
powszechnego korzystania z wód publicznych w zakresie wędkowania. W/w artykuł wylicza trzy rodzaje wykroczeń:
-1) nie posiada zezwolenia, - 2) nie stosuje się do warunków zezwolenia, - 3)
nie prowadzi rejestru. Wyjaśniam.
Każdy wędkarz winien znać granice obwodu rybackiego bo; zezwolenie wymagane
jest tylko w obwodzie rybackim. Dodatkowe warunki zezwolenia mogą określać
okręgi PZW jako uprawnieni do rybactwa na poszczególne obwody rybackie wg art.
7 ust.2a ustawy rybackiej. RAPR nie są „dodatkowymi warunkami”. Rejestr należy
prowadzić tylko w obwodzie rybackim. Ad
1, strażnicy nie znają granic
obwodów rybackich i żądają
zezwoleń poza obwodami rybackimi oraz nawet na wodach stojących samorządowych
przekraczając tym swoje kompetencje. Żądanie zezwoleń poza obwodem rybackim
jest przestępstwem. Ad 2, strażnicy
żądający stosowania się do warunków w zezwoleniach okręgów PZW popełniają
również przestępstwo bo RAPR i inne ograniczenia okręgów są sprzeczne z ustawą.
Przypominam. W rozdziale 9 opisałem art.7
ust. 2a ustawy rybackiej w którym „uprawnione do rybactwa okręgi PZW mogą
dodatkowo określać, z uwagi na prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej, tylko
w konkretnym obwodzie rybackim: wymiary gospodarcze ryb, limity połowu, czas,
miejsce, technikę połowu i prowadzenie rejestru”. Wymiary gospodarcze dotyczą
ryb łowionych tylko przez rybaków. Limity połowu, czas, miejsce, technikę
połowu jeżeli są określone na konkretny obwód rybacki zalicza się jako
wykroczenia. Strażnicy wojewodów i społeczni, powoływani na wnioski okręgów,
egzekwujący RAPR Zarządu Głównego PZW i jakieś uchwały okręgów są potencjalnymi
przestępcami. Ad 3, prowadzenie rejestru złowionych ryb obowiązuje
wędkujących tylko w poszczególnych obwodach
rybackich o granicach wzdłuż linii
brzegu ustalonych w rozporządzeniach dyrektorów RZGW i tylko na wodach
płynących. Prowadzenie rejestrów nie obowiązuje poza obwodami i na wodach
stojących. Sprawdzić swoje obwody i ich granice w rozporządzeniach
dyrektorów RZGW. UWAGA. Ustawa
o rybactwie nie wymaga: przynależności
do PZW, posiadania legitymacji członkowskiej, wniesienia innych składek,
stosowania się do RAPR i uchwał
okręgów PZW. Zezwolenia okręgów
PZW a w nich i warunki na wody przez nich użytkowane są niezgodne z
ustawą i z rozporządzeniami. Niektóre okręgi PZW mając nielegalne porozumienia
z gminami o wędkarskie korzystanie wymuszają przy pomocy funkcjonariuszy
posiadania zezwoleń również na te wody
stojące. Ustawa o rybactwie nie wprowadziła też na przykład podziału wód płynących
na wody nizinne czy górskie. To też dodatkowy zysk okręgów. Brak odpowiedniego
nadzoru Rządu i dyrektorów RZGW nad działalnością związku sportowego i jego
działalności gospodarczej powoduje osiąganie przez niego nienależnych korzyści
finansowych w postaci składek. Już słychać, że ZG PZW na kolejnym zjeździe
przekształci związek sportowy w stowarzyszenie by nie pozbyć się władzy nad
okręgami i kołami oraz wpływów finansowych. Co robić i jak się bronić przed bezprawiem funkcjonariuszy i dyrektorów
RZGW już w następnym rozdziale?
środa, 15 kwietnia 2015
Rozdział 20
Rozdział 20. Uwagi końcowe.
W trakcie pisania
doszedłem do wniosku, że powinienem używać określenia strona zamiast rozdział.
Byłoby to bardziej właściwe. Pan Mariusz B. zwrócił mi też uwagę na mało
precyzyjne przedstawienie roli organizacji społecznych w przeprowadzaniu
egzaminu na kartę wędkarską. Zdanie w wierszu 6 rozdziału 10 od słowa Egzamin
niczego nie wyjaśnia. Zamierzałem w komentarzu napisać, że komisje kół PZW
zamiast egzaminować z przepisów państwowych ograniczają się do pytań z RAPR. Powinienem
przedstawić przepisy i dopiero je skomentować. Niniejszym, więc podaję. Art.7 ust. 5 ustawy o rybactwie śródlądowym
stanowi, że „Kartę wędkarską oraz kartę łowiectwa podwodnego wydaje
starosta właściwy ze względu na miejsce zamieszkania zainteresowanej osoby,
która złożyła z wynikiem pozytywnym egzamin ze znajomości zasad i warunków
połowu ryb przed komisją egzaminacyjną”. Natomiast art.7 ust.7a ustawy określa, że „Uprawniona do powołania komisji
egzaminacyjnej jest organizacja społeczna, której statutowym celem jest
działanie na rzecz ochrony ryb oraz rozwoju amatorskiego połowu ryb”. Rozporządzenie M R i R W w sprawie połowu
ryb oraz … w § 4. 1. podaje, że „Organizacją społeczną uprawnioną do
przeprowadzenia egzaminów w zakresie ochrony i połowu ryb w celu uzyskania
karty: 1) wędkarskiej – jest organizacja, która na terenie powiatu w
dniu 1 stycznia każdego roku liczy, co najmniej 200 pełnoletnich członków, 2)
łowiectwa podwodnego – jest organizacja, która na terenie kraju w dniu 1
stycznia każdego roku liczy co najmniej 200 pełnoletnich członków oraz której
władze poinformowały starostę, właściwego ze względu na miejsce
przeprowadzonego egzaminu, o terminie i regulaminie prowadzonego postępowania
egzaminacyjnego oraz składzie komisji egzaminacyjnej. Ustęp 3 § 4 rozporządzenia. „W przypadku braku na terenie powiatu
organizacji, która spełnia warunek określony…, osoba ubiegająca się o kartę
wędkarska może przystąpić do egzaminu przeprowadzanego przez inną organizację
społeczną, która spełnia ten warunek”. UWAGA.
Karty wędkarską lub łowiectwa podwodnego wydaje „ten” starosta tylko tym osobom,
które są mieszkańcami w „jego” powiecie. Podstawą wydania karty wędkarskiej
w tym powiecie jest między innymi załączone zaświadczenie egzaminacyjne
organizacji społecznej z tego powiatu. Zaświadczenie na kartę łowiectwa
podwodnego może być z innego powiatu.
Od 1950 r. w Polsce na wodach
publicznych przekraczali swe uprawnienia milicjanci a od 1985 r. państwowi
strażnicy rybaccy wojewodów, społeczni strażnicy rybaccy wojewódzkich rad
narodowych i organizacji społecznych takich jak PZW. Po 1989 r. przekraczają
swe uprawnienia w dalszym ciągu strażnicy wojewodów, strażnicy społeczni
starostów i okręgów PZW oraz policjanci. Wszyscy działali i działają wbrew prawu
wodnego, ustawie o rybactwie śródlądowym i przepisom rozporządzeń wydanych z
delegacji tej ustawy. Funkcjonariusze żądali a wielu jeszcze żąda od
wędkujących na wodach publicznych nawet poza obwodami rybackimi okazania
legitymacji członkowskiej PZW z wniesionymi składkami i stosowania się do
Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb uchwalonego przez Zarząd Główny PZW. Prawo wodne pozwala okręgom PZW na
prowadzenie tylko w obwodzie rybackim racjonalnej gospodarki rybackiej a ustawa
rybacka upoważnia ich do ewentualnego pobierania opłaty za wydanie
zezwolenia na amatorski połów ryb w tym konkretnym obwodzie rybackim.
Konstytucja pozwala karać Polaków tylko za popełnienie czynów zabronionych określonych
w ustawach. Regulamin ZG PZW nie jest ustawą a więc nie jest podstawą do nakładania
grzywien lub kierowania wniosków o ukaranie do sądów. Funkcjonariusze w
tym zwłaszcza społeczni, z zażenowaniem to stwierdzam, nie mają wiedzy o
zasadach i warunkach amatorskiego połowu ryb na wodach publicznych a
rozmieszczonych w paru ustawach i kilku rozporządzeniach, o kodeksie wykroczeń
i kodeksie postępowania w sprawach o wykroczeniach, o roli związku sportowego
PZW w obwodach rybackich na wodach płynących, o granicach obwodów rybackich, o
kompetencji uprawnionych do rybactwa w tym Zarządu Głównego i okręgów PZW. W następnym rozdziale skomentuję
to zdanie na przykładzie art. 27a ust.1
pkt. 2 lit b ustawy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)